Przed północą, po północy

W dobie kwarantanny spowodowanej inwazją koronawirusa Kraków oszczędza prąd. O północy wyłączane są latarnie uliczne, życie zamiera, zresztą w ciągu dnia też doświadczamy go o wiele mniej, niż normalnie. Poniżej próbka widoku z mojego tarasu w kierunku nowohuckiego Placu Centralnego im. Ronalda Reagana przed północą i tuż po północy, część pierwsza (wrzucę jeszcze kilka takich par fotografii).

Więcej takich zdjęć z Krakowa czasów zarazy w stale aktualizowanej galerii we wpisie Koronawirus w Krakowie.

Hogwarts, Czyżyny, Politechnika, Kraków

Młodsi studenci są jacyś tacy niedoinformowani i nie rozumieją, że jak studiujesz informatykę stosowaną na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, to studiujesz w Hogwarts i jesteś nie tylko że Harrym Potterem, ale po prostu takim małym bogiem. To od Ciebie zależy, jak potoczy się historia ludzkości, bo nasza rzeczywistość to tak naprawdę tylko gra online. A zaprogramować da się wszystko.

Starsi studenci, gdy wchodzili na piętro w instytucie M-7, rozumieli, że za tymi magicznymi drzwiami kryje się inna rzeczywistość. Nie rozumiem, czemu ci młodsi potrzebują, by zwrócić im uwagę na to, że z tymi drzwiami jest coś nie tak.

A tymczasem za tymi drzwiami kryje się Hogwarts. A może przejście do Narnii. I wszystko jest możliwe. Na czwartym, najdalej piątym roku, jest to dla Was wszystkich oczywiste.

Żałoba narodowa

To jest mój wpis z 10 kwietnia 2010 roku. Jaki ja byłem wtedy naiwny…

W obliczu dzisiejszej tragedii dziennikarze TVN24 dawali się ponieść emocjom, mówili łamanym głosem, dochodziło do przejęzyczeń – szczególnie jakoś utkwiło mi w pamięci „prezes Rzeczpospolitej Polskiej”, zamiast „prezydent”. Wojciech Olejniczak popłakał się podczas programu, którego był gościem. Trudno się zresztą dziwić wzruszeniu. Pod Smoleńskiem zginął prezydent z małżonką i kilkadziesiąt innych osób życia publicznego, z których większość znana im była osobiście, a niektórzy ze zmarłych byli stałymi gośćmi studia, regularnymi komentatorami wydarzeń politycznych w Polsce i na świecie. Ja też miałem zaszczyt spotkać osobiście niektórych z tych ludzi.

Ciężko ogarnąć rozmiar nieszczęścia i nie wszyscy radzą sobie z reagowaniem na dzisiejsze wiadomości, a nawet z uwierzeniem w to, co się stało. Na szczęście, w niczym nie umniejszając straty, jaką różne środowiska poniosły wskutek rozbicia się samolotu prezydenckiego, pozostała nam w kraju część politycznej elity i mamy prawdziwych mężów stanu. Zaimponował mi dzisiaj szczególnie Aleksander Kwaśniewski, gdy – przyciśnięty przez dziennikarza nieprzemyślanym pytaniem, dlaczego nie było go na pokładzie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem – przyznał, że nie był zaproszony, ale natychmiast kategorycznie uciął wszelkie dalsze pytania. Nie dał się wciągnąć w dyskusję o tym, kto kogo lubił, a komu nie chciał udostępnić samolotu.

I tak powinniśmy zachować się wszyscy. Zupełnie bez sensu jest dzisiaj mówić, że zginęli najwięksi przedstawiciele opozycji, a takie komentarze padły dzisiaj w niektórych mediach. Bez sensu jest się licytować, która frakcja polityczna poniosła większe ofiary, bo nie ma to najmniejszego znaczenia w obliczu tragedii. Zginęło dzisiaj dwóch polityków, którzy przyjeżdżali do nas na różne uroczystości, w tym poseł Wiesław Woda, który szczycił się mianem przyjaciela naszej szkoły. Zginęło wielu ojców, matek, braci, sióstr, przyjaciół, kolegów i koleżanek. Podziały polityczne pomiędzy ofiarami nie mają już zupełnie znaczenia. Dlatego byłem jedną z pierwszych osób, które zaapelowały o zamknięcie, a przynajmniej zawieszenie działalności serwisu Spieprzaj Dziadu i cieszę się, że gospodarz witryny przychylił się do tego apelu.

Bądźmy szczerzy i normalni. Nie płaczmy nad trumnami tych, których do wczoraj byliśmy gotowi przeklinać, szydzić z nich i upokarzać, ale też nie opijajmy ich śmierci, jak menele pod sklepem w Nowej Hucie, w którym kupiłem dziś po drodze do domu mandarynki. Zmarłym należy się szacunek, narodowi refleksja. W przyspieszonych wyborach prezydenckich, ale też w najbliższych wyborach parlamentarnych elektorat wskaże na kandydatów, których walka będzie się toczyć z dzisiejszą tragedią w tle. Ale powaga tych kampanii powinna być większa. I oby rezultatem tych wyborów była wielka odpowiedzialność, z jaką przyszły prezydent oraz posłowie następnej kadencji sprawować będą swoje urzędy.

Dzisiaj – w kwietniu 2020 – trwa pandemia koronawirusa, Polacy tkwią w izolacji, kwarantannie, nasze życie toczy się w sposób charakterystyczny dla stanu wyjątkowego, tylko nikt nie miał jak dotąd odwagi generała Jaruzelskiego i nie ogłosił tego stanu faktycznie. Na moim osiedlu nie można usiąść na ławce.

Prezes Narodu, człowiek, który skłócił nas przez ostatnie dziesięć lat w niepojęty sposób, za nic ma ograniczenia, którym wszyscy się poddajemy. Nie wolno nam spotkać się z bliskimi, na ulicy zachowujemy od siebie odległość dwóch metrów, chodzimy w maseczkach, wychodzimy tylko w przypadkach absolutnej konieczności. Wielkanoc spędzę z dala od moich najbliższych, także niektórzy studenci spędzą Wielkanoc samotnie, w kwarantannie z dala od rodziny. W kościołach nie ma w tym roku święconki ani procesji rezurekcyjnej. Tak wygląda kolejka do sklepu, do którego może wejść nie więcej niż 12 osób na raz (3 na każdą znajdującą się w sklepie kasę).

W autobusie czy tramwaju nie można podejść do kierowcy czy motorniczego i nie da się kupić od niego biletu.

Przejście podziemne między Dworcem Głównym i Galerią Krakowską a Barbakanem i Teatrem Słowackiego, zwykle pełne ludzi przeciskających się między sobą jak sardynki w puszce, wygląda teraz zupełnie inaczej.

W pogrzebach może uczestniczyć nie więcej niż pięć osób. Większość cmentarzy jest zamknięta. Nie można iść odwiedzić grobu małżonka, rodzica, dziadka, dziecka, chociaż dla wielu jest to w czasie Wielkanocy bardzo ważne. Nie można, chyba że jest się Ojcem Narodu. Tego się nie da skomentować.

Angielski w logistyce

Kolejną pozycję w kolekcji naszych baz słownictwa dostarczył Patryk Zimny z bratem Arkadiuszem, a także dzięki wydatnej pomocy koleżanek i kolegów z roku, którzy wykonali nagrania do nowego kursu. Dwujęzyczna, polsko-angielska (z angielskimi definicjami i nagraniami audio) baza gromadzi ponad pół tysiąca słów i terminów z zakresu szeroko rozumianej logistyki, podzielonych na działy tematyczne związane z różnymi środkami transportu, magazynowaniem, dokumentacją logistyczną, kontrolą jakości i wieloma innymi.

Terminologia logistyczna zgromadzona przez Patryka i Arka dostepna jest obecnie jako:

Zajęcia w czasie zarazy

Nagraliśmy wprawdzie nasze ostatnie zdalne* zajęcia w grupie 41K9, na drugim stopniu informatyki stosowanej, na których Krzysztof przedstawił prezentację na temat digital twin, ale nie będziemy tego nagrania może rozpowszechniać. Natomiast – co by nie mówić – nie było najgorzej. Frekwencja była przyzwoita, część osób regularnie się odzywała, zadawali pytania i odpowiadali sobie na nie, uzupełniali wzajemnie stan swojej wiedzy. Nie powiem, żebym rozumiał wszystko, o czym mówili (nie żeby źle mówili po angielsku, ale tematyka przerastała mnie nieco intelektualnie). Nie mniej nasze zajęcia wypadły chyba nieco lepiej, niż te, które podesłała nam właśnie dla rozweselenia koleżanka z pracy. Warto swoją drogą obejrzeć, nie tylko dla poprawy nastroju, ale także w ramach gimnastyki językowej.

*gwoli wyjaśnienia dla potomności, jeśli ludzkość przeżyje, w związku z pandemią koronawirusa od dwóch tygodni zajęcia na uczelni odbywają się przez internet

Przygotowanie do wiosny

Do kolekcji naszych baz słownictwa dołącza kurs, w którym Anna Burdzy i Jakub Maniak zgromadzili ponad siedemset słów przydatnych dla miłośników fauny i flory. W związku z epidemią koronawirusa większość z nas siedzi teraz w domu, poza tym wiosna jeszcze nie zdążyła w pełni rozkwitnąć i w pełni rozbudzić wszystkie zwierzęta, więc jeśli tęsknicie za obcowaniem z przyrodą, jest okazja pouczyć się trochę słówek. Tym bardziej, że na platformie Memrise kurs jest ilustrowany.

Nazwy setek gatunków roślin i zwierząt, a także nieco innego słownictwa związanego z fauną i florą, dostępne są obecnie jako:

Latamy po angielsku

Dwa uporządkowane i poprawione kursy na Memrise i Quizlet, zawierające słownictwo przydatne w branży lotniczej, pilotom i kontrolerom ruchu lotniczego, wylądowały na obu platformach. Zawierają one słownictwo, które zgromadzili Mateusz Adamski i Marcin Chytrzyński z III roku informatyki stosowanej Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej.

Jeden z nich to dwujęzyczny, polsko-angielski, ale zawierający również definicje i wyjaśnienia w języku angielskim, zbiór terminologii używanej w lotnictwie. Spora część zagadnień to zagadnienia fachowe, więc jeśli szukasz kursu z elementarnym słownictwem samolotowym na lekcję w szkole podstawowej, to ten kurs raczej nie jest dla ciebie. Kurs zawiera ponad czterysta pojęć, z których niektóre niewiele mówią laikowi, a ich przetłumaczenie na język polski bywa kłopotliwe, ponieważ w żargonie lotniczym po polsku używa się terminów angielskich. Kurs jest dostępny:

Drugi to baza elementarnych skrótów i akronimów wykorzystywanych w lotnictwie. Kurs z ponad stu trzydziestoma akronimami lotniczymi jest dostępny:

W korekcie i imporcie haseł pomogli studenci II roku, Daniel Sacha i Bartłomiej Sikora.

Are ray (array)

Ten dowcip z brodą ilustruje bardzo dobrze, jak należy prawidłowo akcentować array (tablica), gdy mówi się po angielsku. Część programistów ma tendencję do używania tego wyrazu bez względu na to, w jakim języku w danym momencie mówią, wielu z nich wymawia go tak, jak zwykliśmy wymawiać wyrazy po polsku, czyli przeważnie z akcentem padającym na przedostatnią sylabę.

Gdyby w ten sposób przeczytać ten dowcip, nie miałby on najmniejszego sensu. Natomiast jeśli akcentujemy prawidłowo, okazuje się, że „get arrays” brzmi dokładnie tak samo, jak „get a raise” (dostać podwyżkę).

Why did the programmer quit his job? Because they didn’t get arrays. Prawidłowo wymówione, ma sens.

Przy okazji, dodałem array do listy wyrazów, które należy wymawiać poprawnie, by zaliczyć lekturkę i prezentację, a także z całego serca polecam @Ashot_ do obserwowania.

Kot pocztowy

Po ostatnim spotkaniu przeznaczonym na prezentacje studenckie na obecnym piatym roku informatyki stosowanej Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej postanowiłem poszerzyć nieco listę grzechów głównych inżynierów w angielskiej wymowie i dodałem kilka nowych haseł. Haseł przybyło kilka, ale ilustrują one właściwie tylko dwa problemy.

Trzy dodane właśnie przykłady błędów w wymowie dotyczą pospolitej bolączki wszystkich Polaków uczących się angielskiego, w dodatku wszystkie trzy słowa mają na końcu tę samą spółgłoskę [d]. Nie pamiętamy o tym, by nie ubezdźwięczniać spółgłosek na końcu angielskich wyrazów, co jest naturalnym zjawiskiem w języku polskim. Po polsku, wyraz kod we frazie kod pocztowy brzmi dokładnie tak samo jak kot. W języku angielskim musiałby pozostać kodem, a nie zmieniać się w kota. I tak dodałem code i thread do listy słów często błędnie wymawianych przez informatyków, a hood do listy słów często błędnie wymawianych przez inżynierów w ogóle.

Do listy słów błędnie wymawianych przez informatyków dodałem jeszcze dwa słowa, które wydają się być fundamentalne w ich profesji, a jednak ze zdziwieniem stykam się bardzo często z ich nieprawidłową wymową u osób całkiem płynnie mówiących po angielsku. Te słowa to computer i internet. Jeśli nie domyślasz się, co można przekręcić w tych słowach, zajrzyj do wpisu.