Sophomores

W dniu, w którym Jakub ubrał się w swój strój galowy z okazji naszych ostatnich zajęć, nie wypada mi nie napisać o studentach trzeciego semestru informatyki stosowanej pierwszego stopnia. Spotkamy się jeszcze wprawdzie na egzaminie i przy odbiorze certyfikatów językowych, ale już nigdy nie wyciągnę kolorowych karteczek z zapisanymi na nich słówkami, jakich się nauczyłem w ostatnim tygodniu czytając książki, prasę, czy oglądając seriale i filmy na Netflixie, by przekonać się, że oni je wszystkie znają i potrafią po angielsku wyjaśnić ich znaczenie, podać mnóstwo synonimów i bywa, że powiedzieć coś zabawnego albo pouczającego o ich pochodzeniu.

Przyjrzałem się niedawno egzaminowi, jaki niespełna dekadę temu pisali studenci pierwszego stopnia na zakończenie lektoratu. Wśród nich było takie zadanie rozumienia tekstu słuchanego, w którym należało do nazw pomieszczeń w rodzinnym pensjonacie dopasować kolory, na które John i Mary, właściciele pensjonatu, mają je zamiar pomalować. Rozmowa między Johnem i Mary wyglądała mniej więcej tak:

-John, może pomalujemy naszą kuchnię na żółto?
-Tak, żółty to mój ulubiony kolor. Żółta kuchnia będzie jasna i radosna. Pomalujmy kuchnię na żółto.
-A jadalnię? Czy jadalnię pomalujemy na żółto?
-Nie, jadalnia powinna być zielona. Co sądzisz o zielonej jadalni? Czy zielona jadalnia będzie podobać się gościom?
-Tak, w zielonej jadalni nasi goście będą ze smakiem spożywać śniadania, obiady i kolacje, patrząc na zielone ściany.

Nie będę cytował innych części egzaminu sprzed lat, nie będę też pokazywał wszystkich zadań z egzaminu z tego roku, ale z tych naszych kolorowych karteczek, które zbierałem przez miniony rok, i z których studenci pierwszego roku zbudują najprawdopodobniej pomnik swoim starszym kolegom, zrobiłem im takie oto zadanie na 20 punktów do części Use of English. Choć to inne części egzaminu, różnica w poziomie jest bardzo wyraźna.

Complete these sentences with appropriate words (one word only). The first letter has been provided.

  1. There are no s_______________ attached in a friends with b______________ relationship.
  2. Aunt I________________ has not visited Emma this week and she is beginning to think she might be pregnant.
  3. Can you do me a s_______________, please? I don’t think I can manage without your help.
  4. Peter wanted to surprise his parents at the table by telling them about a good mark at school, but his brother totally stole his t________________ with the news of his engagement.
  5. After his wife’s death he really fell of the w_________________ and started drinking heavily.
  6. You have been cruising for b__________________ and I think you’d better stay out of trouble.
  7. I think the offer is no longer on the t_______________, the ship has very much s_______________.
  8. The boss decided to cut John some s_______________ at work, because he knew his child was seriously ill.
  9. She has her s_____________ legs, stage fright is no problem for her.
  10. No need to discuss those old time quarrels, it’s water under the b_______________ now.
  11. The agreement needs to be signed, can you give me your John H______________ here at the bottom of the page?
  12. He couldn’t understand the joke for a long time, but now the penny has finally d________________ for him.
  13. He left her in the l_______________ by abandoning her and not helping when she needed it most.
  14. I only got away by the skin of my t_______________, they almost caught me.
  15. There is not even an i_______________ of doubt in my predictions. I’m pretty sure of them.
  16. If you want to phone someone but you are out of balance, you can always make a c_______________ call.
  17. I’ve been really on the f______________ about it, I cannot make up my mind.
  18. It’s not a permanent fix, it’s just a k_______________ solution.

Jutro jeszcze zajęcia w trzech pozostałych grupach trzeciego semestru. Bardzo dużo Wam zawdzięczam. Nauczyłem się dzięki Wam chyba więcej angielskiego, niż przez całe studia filologiczne, w dodatku na nowo zaczęło mi to sprawiać niesamowitą radość. Nieco pocieszające, że Michał przyznał dzisiaj, że podczas nagrywania haseł do naszej bazy i kursu słownictwa z podręcznika Technical English 4 też się trochę nauczył.

Ostatnie zajęcia, a potem nie wiem sam. Rozpacz i tęsknota. Na szczęście te nasze kolorowe karteczki zaczęły odrobinę inspirować ziomków z pierwszego roku i zaczęli przynosić swoje odkrycia. Póki co, są takie trochę na siłę, nie zawsze życiowe, nie zawsze do końca trafne, ale jest jakaś nadzieja, że spróbują mi zapełnić chociaż odrobinę tej pustki, jaka mi po Was pozostanie.

Piękne słowo

Podczas wczorajszych uroczystości w Gdańsku Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca obowiązki Prezydenta Miasta Komisarz, użyła słowa, które w pierwszej chwili wydało mi się pomysłowym neologizmem. Tymczasem – jak zwykle – okazało się, że wiem niewiele. Słowo to jest w słowniku Doroszewskiego i można z łatwością w internecie znaleźć jego prawidłową odmianę przez przypadki (choć druga wersja wołacza liczby mnogiej wydaje mi się jakaś niezwykła).

Nauczyłem się nowego słowa. Jak widać, także po polsku wiele jeszcze przede mną. Słowo jest jednak piękne, przyjazne, i będę go odtąd używał.

Nauka nie pójdzie w las

Do naszej coraz większej rodziny kursów językowych dostępnych na Anki, Memrise’a, Supermemo i Quizlet, dołącza całkiem nowa pozycja, English for Forestry, kurs zawierający słownictwo przydatne dla leśników, drwali, ekologów, miłośników przyrody i wielu innych. Twórcami są studenci drugiego roku informatyki stosowanej na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej im. T. Kościuszki, Tobiasz Kiszka i Wojciech Krzysiek.

Ta obszerna, polsko – angielska baza słownictwa związanego z leśnictwem, podzielona jest na kilkanaście działów, obejmujących rozmaite aspekty leśnego życia – faunę, florę, ochronę i eksploatację. Jest obecnie dostępna jako:

Freshmen

Na pierwszym roku informatyki stosowanej mam w tym roku jakichś wyjątkowych studentów. Po raz pierwszy – odkąd uczymy się ze skryptu ze słownictwem matematycznym – wszyscy studenci pamiętają podstawówkowe działania w słupku i potrafią o nich mówić po polsku i po angielsku, nie trzeba im tłumaczyć, jak się dzieli bez użycia kalkulatora. Po raz pierwszy rozumieją też pełną skrótów myślowych krzyżówkę na końcu trzeciego rozdziału.

Poza tym, po raz pierwszy w grupie studentów mniej zaawansowanych jestem w stanie postawić poprzeczkę tak wysoko, że właściwie każdy, kto chce zaliczyć semestr, musi płynnie mówić po angielsku. Pod poprzeczką jest kilka osób, reszta bez problemu mogłaby na starszych latach chodzić do grup bardziej zaawansowanych.

Ale jest coś jeszcze. I to jest naprawdę inspirujące. Niektórzy z nich naprawdę wzbudzają szczery zachwyt kolegów ze starszych lat, gdy chodzi o tak zwane „powołanie”. Podobno to „programiści z prawdziwego zdarzenia”.

Dla mnie było także szczególnie wzruszające, gdy po odwołanych wieczornych zajęciach w poniedziałek, w nocy z poniedziałku na wtorek odebrałem od nich kilka snapów pokazujących dziwne, jakby dyskretne i delikatne ujęcia kamienic na Rynku Głównym w Krakowie podczas spontanicznego spotkania mieszkańców miasta po śmierci Prezydenta Adamowicza.

Na dodatek, skurczybyki, są inteligentni i kulturalni. Wczoraj jeden z nich spytał, czy mogą – po zjedzeniu jabłek – wyrzucić ogryzki do kosza. Zapamiętał, że mamy zajęcia w sali, która jest salą instytutową i jesteśmy tam tylko dzięki gościnności instytutu, a w dodatku do sali tej sprzątaczka wchodzi przed naszymi zajęciami, więc powinniśmy zostawiać tę salę w stanie naprawdę idealnym. Zażartowałem, żeby się nie martwił, że w końcu za coś mi na tej uczelni płacą, więc wyrzucę po zajęciach śmieci.

Wieczorem pakuję się i patrzę, a kosz na śmieci jest opróżniony i ktoś wymienił w nim worek na świeży, dostarczony dawno temu przez sprzątaczkę, która już dwie godziny temu poszła do domu. Nie mam najmniejszego pojęcia, kto z nich to zrobił, nikogo o to nie prosiłem, nikogo – tym bardziej – nie musiałem dopilnować, by to zrobił.

Kiedy idę do pokoju lektorskiego i słucham, jak niektóre z koleżanek narzekają, że mają studentów słabych, niekulturalnych, bez ogłady, mało błyskotliwych, myślę sobie, jakim jestem szczęśliwym człowiekiem, że mam zajęcia ze studentami z Instytutu M-7. Z każdym rokiem coraz bardziej mnie inspirują, coraz więcej się od nich uczę, coraz bardziej szanuję, podziwiam, i nie mogę się nadziwić, że tyle mnie szczęścia w życiu spotkało i mogę z nimi pracować…

Kurczaki dla wegan

Co by nie mówić, lubię KFC. I ja, i parę osób, które bardzo kocham, lubimy KFC. Słownik Cambridge na stronie dictionary.cambridge.org jest dla mnie wielkim autorytetem i regularnie z niego korzystam. Natomiast z reklamą kontekstową coś jest nie tak i wygląda na to, o dziwo, że to Google zawalił w tym przypadku. Kurczaki Pułkownika Sandersa podczas wyszukiwania hasła „veganism” to dziwne zestawienie.

Polski przywódca z Londynu

Sadiq Khan, burmistrz Londynu, opublikował dzisiaj kondolencyjnego tweeta w języku polskim. Szkoda, że z takiej okazji, ale tak oto człowiek stojący na czele społeczności będącej domem wspólnym wielu Polaków napisał tweeta sensownego, na poziomie i bez błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych. Bardzo mi kogoś takiego w naszej rzeczywistości w kraju brakuje. Tragedia, do której doszło wczoraj w Gdańsku, była przewidywana i wieszczona przez wielu od dawna. Czy zrobiliśmy cokolwiek, by jej zapobiec, czy brnęliśmy ślepo niczym ćmy do lampy, by ziścić najczarniejsze scenariusze? Czy wyciągniemy z tej tragedii jakieś wnioski? Bardzo chciałbym nie wątpić w to, że nam się uda.

Kawałek historii

Wraz ze studentami niestacjonarnymi II roku transportu wystawiliśmy dzisiaj na charytatywnej aukcji Allegro na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zabytkowy skrypt do maszynoznawstwa z 1947 roku. Autor skryptu, Jan Korecki, pracował na Wydziałach Politechnicznych ówczesnej Akademii Górniczej w Krakowie. To piękny ślad historii zarówno Akademii Górniczo – Hutniczej, jak i Politechniki Krakowskiej.

Paradoksalnie, po tylu latach, książka nadal zawiera wiele aktualnej wiedzy na temat kół i turbin wodnych oraz silników wietrznych (to ostatnie sformułowanie ze strony tytułowej powtarza się w wielu miejscach w skrypcie, choć dzisiaj chyba mówimy „wiatrowych”). Bibliografia zawiera pozycje autorów nie tylko radzieckich, ale także niemieckich – z lat dwudziestych, trzydziestych i czterdziestych ubiegłego stulecia.

Ciekawa pozycja pokazująca, jak wydawało się skrypty uczelniane przy pomocy maszyn do pisania, tuż po II wojnie światowej. A przede wszystkim, okazja na wsparcie szczytnego celu. Syn mojej koleżanki, Emil, mimo złamania nogi nie poddał się i pracował dzisiaj jako wolontariusz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie szukaj wymówek, bądź jak Emil.

Wyginamy

W czwartek wieczorem przyjmowałem studentów na konsultacjach do 21:45. Siedząc tak długo przed naszym pokojem lektorskim, któryś z nich w końcu zauważył, że na tablicy z ogłoszeniami przy drzwiach wiszą nie tylko wierszyki Kasi ćwiczące poprawną wymowę, ale także zabawny mem o dinozaurach, powieszony przez jedną z koleżanek.

No tak się właśnie czułem cały semestr, siedząc na dyżurach, na które nikt nie przychodzi. Teraz zbliża się sesja i to studenci sobie siedzą i wyginają, czekając w długiej kolejce…

Pamiętajcie tylko, że lepiej nie czekać na darmo, tak samo jak nie warto sobie niepotrzebnie zaprzątać głowy wyimaginowanymi problemami.

Przez pola i krzaki

Zuzanna, lat prawie czternaście, Wiktor, lat cztery, i ja, lat czterdzieści cztery. Z nas trojga najstarsza Zuzanna, bo to pies. Idziemy w pole, daleko jak się da, a potem wracamy. Zuzanna resztkami sił, bo jest już bardzo, bardzo stara.

Wiktor nagle wpada na pomysł, że idąc polną drogą, wyjeżdżoną przez traktory, można uprawiać swego rodzaju slalom i zmieniać raz po raz ścieżki wygniecione przez lewe i prawe koła traktorów. Zaczynamy więc, udając samochody na wirażach, biec a to po lewej, a to po prawej stronie, robiąc dużo hałasu i ciesząc się w niepojęty sposób z tego zmieniania ścieżki.

Przypominam sobie, że – jako dziecko – bawiłem się w coś identycznego. Tyle tylko, że jako dziecko wychowane w mieście, wyobrażałem sobie zmianę torów przez tramwaje, a nie – jak Wiktor, syn kierowcy rajdowego – wyścigi samochodowe. Na podjasnogórskich „Okopach” (nazwa została chyba z czasów II wojny światowej) mieliśmy takich wiejskich dróg w centrum miasta pod dostatkiem.

Biegniemy z Wiktorem – jak idioci – a to lewą, a to prawą stroną drogi. Za nami Zuzanna, bardzo stara suka, próbuje nadążyć i – nie wiedzieć czemu i zupełnie bez sensu – też ciągle zmienia te ścieżki, co przychodzi jej z dużą trudnością. Resztkami sił próbuje iść po naszych śladach.

Zuzanny wkrótce już nie będzie. Zastanawiam się, czy ja będę, gdy Wiktor będzie miał lat czterdzieści cztery, czyli tyle, ile ja mam obecnie. Zastanawiam się, czy będzie biegł za mną po ścieżkach przeze mnie wydeptanych. Jestem więcej niż pewien, że nie będzie. W sumie to dobrze. Świat tylko dlatego idzie do przodu, że ludzie nie biegną po tych samych ścieżkach, co ludzie od nich starsi o jedno czy dwa pokolenia.

Kogoś takiego, jak Wiktor, życzę Wam nie tylko w Nowym Roku. Taki ktoś niech przychodzi na świat co minutę. Żebyśmy nie stali w miejscu i nie chodzili tymi samymi drogami.

Ten wpis jest częścią sylwestrowego cyklu, w ramach którego powstały już następujące odcinki:
– w Sylwestra 2012, o Łukaszu;
– w Sylwestra 2013, o Pawle;
– w Sylwestra 2014, o Tomku;
– w Sylwestra 2015, o Albercie;
– w Sylwestra 2016, o Dominiku;
– w Sylwestra 2017, o Michale;
– w Sylwestra 2018, o Wiktorze (niniejszy wpis).

Wszystkie wpisy ilustrowane są moimi zdjęciami z dzieciństwa i piosenkami. W tym wpisie, wyjątkowo, zamiast mojego zdjęcia, jest zdjęcie kilkutygodniowej Zuzi.
W Sylwestra 2019 roku ukaże się wpis o Adamie.

Dodatkowe nakrycie

Już jutro zaczynam doroczny cykl powtórek wpisów sylwestrowych z noworocznymi życzeniami, których kulminacją będzie w Sylwestra tego roku premiera wpisu o Wiktorze. Zanim jednak przejdziemy do życzeń noworocznych, wypada złożyć te świąteczne. Z memów przesyłanych w życzeniach na portalach społecznościowych w tym roku najbardziej spodobał mi się poniższy.

Cieszę się, że taki punkt widzenia zaczyna się w końcu przebijać do świadomości Polaków. We wrześniu 2015 zrobiłem naprędce demota i wrzuciłem go do sieci. Życzę Wam wszystkim, by nigdy nie przegoniono Was od stołu, oraz byście Wy sami nie przegonili nikogo myślą, mową, uczynkiem czy zaniedbaniem…

Plik z obrazem Vittore Carpaccio „Ucieczka do Egiptu” jest powszechnie dostępny w internecie z licencją Creative Commons.