W nowy rok bez pośpiechu

Łukasz raz po raz a to wyśmiewa mnie, a to wyraźnie okazuje zdenerwowanie, czy wręcz krępuje się, że jest ze mną. Nie może zrozumieć, dlaczego na schodach i chodnikach ruchomych w galerii handlowej, zamiast stać spokojnie i czekać, aż dowiozą mnie one tam, dokąd przecież i tak zmierzają, wyprzedzam stojących na nich ludzi i idę. Obciach. Nie po to ktoś zrobił schody ruchome, żeby zdzierać sobie podeszwy i jeszcze po nich chodzić.
Staram się bronić przed Łukaszem i mówię, że ilekroć tędy przechodzę, pędzę właśnie na dyżur, na zajęcia, albo próbuję zdążyć na tramwaj. Ale Łukasz ma argumenty nie do odparcia. Podobno trzeba się szanować i rozłożyć sobie siły do 67-go roku życia, bo – skoro dopiero wtedy mamy przejść na emeryturę – nie można się zużyć w okolicy czterdziestki.
Przyznaję Łukaszowi rację, co on przyjmuje z właściwą sobie dozą pewności siebie i nieszkodliwego zarozumialstwa, i myślę sobie, że taki to daleko zajdzie.
I chociaż wiem, że nadal będę pędził po tych schodach ruchomych, by zdążyć na wjeżdżającą właśnie na peron piątkę albo nie spóźnić się na dyżur, na który i tak nikt nie przyjdzie, życzę wszystkim czytelnikom mojego blogu, by szanowali się i oszczędzali tak, by nie zabrakło im sił przed metą. A Łukaszkowi życzę, by umiał odróżnić rzeczy niewarte pośpiechu od tych, w których pilna potrzeba nagli. Kilka razy w roku naprawdę takie się zdarzają i nie warto ich przegapić.
Ja, gdy byłem w jego wieku, zbroiłem się już do walki z komuną. I nie trwało to długo, a komuna upadła. I tylko dzięki temu Łukasz może dziś żyć w kraju, w którym pośpiech jest passée.

Dołączam szczególnie ciepłe życzenia dla mojego wirtualnego przyjaciela z Poznania, Macieja Borkowskiego.


Ten wpis jest częścią sylwestrowego cyklu, w ramach którego powstały już następujące odcinki:
- w Sylwestra 2012, o Łukaszu;
- w Sylwestra 2013, o Pawle;
- w Sylwestra 2014, o Tomku (link będzie aktywny po opublikowaniu wpisu);
- w Sylwestra 2015, o Albercie (link będzie aktywny po opublikowaniu wpisu).
Wszystkie wpisy ilustrowane są moimi zdjęciami z dzieciństwa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rodzina i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.