Prześladowanie heteryków

Dziś, jak się dowiedziałem z samego rana z ust – o dziwo – Pawła Kukiza (gościa Rymanowskiego), obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Tak na marginesie tego święta przypomniała mi się zabawna, acz autentyczna historyjka, jaką opowiedział mi niedawno znajomy.
Na różnych uczelniach są różne regulacje dotyczące kwaterowania studentów w domach studenckich, ale na wielu obowiązuje surowo respektowany zakaz dzielenia jednego dwuosobowego pokoju w akademiku przez studentów różnej płci, za wyjątkiem studentów, którzy są małżeństwem albo rodzeństwem. Czyli jeśli student chce zamieszkać ze studentką lub studentka ze studentem, a nawet jeśli chcą razem zamieszkać za obopólną zgodą, muszą sobie wynająć pokój lub mieszkanie na tak zwanym mieście, a pokój dwuosobowy w domu studenckim jest dla nich – przynajmniej oficjalnie, bo czegóż to Polak nie wymyśli, by obejść prawo – niedostępny.
Podobno jakiś czas temu studentka, której odmówiono zakwaterowania w jednym pokoju z chłopakiem, zamiast jak wszyscy inni znaleźć proste rozwiązanie z tej sytuacji i umówić się z inną parą, oskarżyła uczelnię o to, że pary heteroseksualne są na miasteczku prześladowane, bo pary gejów i lesbijek, o których wszyscy wiedzą, mogą sobie mieszkać razem bez przeszkód, a ona ze swoim ukochanym nie może.
Poznałem w życiu wielu ludzi i niektórzy z nich cierpieli na różne fobie. Kto wie, może w przyszłości święto, które dzisiaj obchodzimy, zostanie poszerzone i będzie świętem wszystkich ludzi, przeciwko wszystkim fobiom, a na początek nie byłoby głupio nazwać go Dniem Przeciw Homofobii, Transfobii, Bifobii i Heterefobii?
Wszystkiego najlepszego wszystkim czytelnikom tego blogu, bez względu na ich orientację seksualną i to, jak się identyfikują.

Juwenalia

Jak co roku na wiosnę, dbamy o bezpieczeństwo i higienę pracy. W każdym razie nasi studenci bardzo dbają.
Miłej zabawy, zwłaszcza tym, którzy poza studiami nie mają póki co żadnych obowiązków. To Wam (zwłaszcza tym z informatyki) bardzo szybko się skończy. Korzystajcie, póki to jeszcze możliwe.

Pomniki i pomniki

Są w Warszawie, jak w każdym innym mieście, pomniki i pomniki. A Polacy, niestety, uwielbiają pomniki budować i burzyć, jedno i drugie robimy zwykle w pośpiechu i bez większej refleksji. Szkoda, mnóstwo energii się przez to marnuje. Z rozpędu stawia się pokraczne karykatury tej czy innej osoby, albo złomuje się i przetapia prawdziwe dzieła sztuki.

Są takie pomniki, które pozornie cieszą się dużym zainteresowaniem, gromadzą liczne grono odwiedzających, ale – jednocześnie – słuchając, o czym rozmawiają ludzie przy takim pomniku, ma się wątpliwości, czy upamiętniają one jakąś okoliczność, ideę, czy ludzi, czy w rzeczywistości ośmieszają.

Brudnomaszynopis

Wierszyk poranny

jest szósta rano, błonia,
chłód przenika ciało.
z kopca zsuwa się mgła,
a nad jordanem słońce.
śpiew ptaków dudni,
szepce bicie dzwonów,
toczy się tramwaj po skoszonej trawie.

jest równo, płasko,
z tej skoszonej trawy
wystaję tylko ja, a w mym umyśle,
który chcę zrównać, spłaszczyć,
same koleiny, góry, wąwozy,
groty i przepaście.

kładę się w trawie
i bardzo się staram,
bardzo się staram nie myśleć o tobie.

Ten i wiele innych wierszy w tomiku Brudnomaszynopis, dostępnym w wersji papierowej i na czytniki.

Prawdziwy Polak

Podczas spaceru po ulicy Grodzkiej w Lublinie w ubiegłym tygodniu, poszukując spokojnego miejsca do skonsumowania jakiegoś obiadu, wpadłem na taki szyld (nie skorzystałem).
Że prawdziwy Polak nie chce się ograniczać do podawania schabowego i żurku, to ja rozumiem. Ale ja bym chyba nie zabrał gości na modelowego schabowego do mojej ulubionej knajpy wietnamskiej. Podobnie jak nie szukałbym dobrej zupy ostro-kwaśnej (mojej ulubionej) u prawdziwego Polaka, gdzie raczej spodziewałbym się znaleźć kapuśniak (też chętnie konsumuję).
Prawdziwy Polak powinien się zastanowić nad trafnością swojego sloganu reklamowego, bo – paradoksalnie – prawdziwy Polak powinien, poza kotletem schabowym i żurkiem, oferować fasolkę po bretońsku, placki po węgiersku, a nawet pierogi ruskie. Ale na pewno nie kebab (ten jest najlepszy w niektórych dzielnicach Paryża).

Swastyka z pinezek

Mniej więcej od sesji toczę grotestkową walkę z kimś, kto przy naszym pokoju lektorskim w Czyżynach uparcie tworzy z aktualnie nieużywanych pinezek na tablicy ogłoszeń swastykę. Wygląda mniej więcej tak:

Gdy zobaczyłem to „dzieło” po raz pierwszy, w kraju dotkniętym okupacją hitlerowską w szczególnym wymiarze, ba, kilkadziesiąt kilometrów od Oświęcimia, z którego to miasta w dodatku wielu studentów studiuje na naszym wydziale, niektórzy nawet dojeżdżając codziennie, nie potraktowałem go poważnie i po prostu wypiąłem większość pinezek z tablicy i położyłem je na półce pod nią.
Od tamtej pory jednak już trzykrotnie ktoś zadał sobie „trud”, by „odbudować” „zniszczoną” przeze mnie swastykę na tej samej tablicy, na której koleżanka Kasia wiesza swoje genialne wierszyki poświęcone wymowie angielskiej. Dwa tygodnie temu „przerobiłem” swastykę na polską lotniczą szachownicę, w tym tygodniu połowę pinezek zdjąłem i zabrałem do wnętrza zamykanego na klucz pokoju, by uniemożliwić rekonstrukcję.
Widząc wytrwałość kogoś, kto te swastyki nam przed drzwiami tworzy, zaczynam mieć wątpliwości, czy to tylko głupi dowcip, czy jednak nie coś więcej. Wiem, że i na pierwszym i na drugim roku mam studentów bardzo inteligentnych i otwartych, studentów z drugiego i trzeciego stopnia nie podejrzewam o to, by mieli czas przesiadywać pod naszym pokojem lektorskim i nudzić się w stopniu wystarczającym, by bawić się tam w takie „artystyczne” instalacje. Ale może się mylę?
Cóż, patrząc na klimat dyktowany przez władze naszego kraju, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że prędzej mnie ktoś oskarży o propagowanie faszyzmu poprzez umieszczenie na blogu zdjęcia w niniejszym wpisie, niż ktoś się zajmie faszystami od lewa do prawa, od Gdańska po Jasną Górę, otwarcie manifestującymi swoje poglądy w Polsce coraz bardziej im pobłażliwej, o ile nie przyjaznej.

English 4 IT, Beata Błaszczyk, Helion

W świątecznym prezencie dla studentów IV roku informatyki stosowanej na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, studenci II roku pierwszego stopnia, Maciej Fiutowski i Grzegorz Wiśniowski, udostępniają pomoce dydaktyczne ułatwiające opanowanie słownictwa z naszego wiodącego podręcznika, „English 4 IT” Beaty Błaszczyk, opublikowanego przez Wydawnictwo Helion.
Oprócz Macieja i Grzegorza, którzy dopieścili kurs na trzech różnych platformach, uznanie i wdzięczność należą się sporej grupie anonimowych studentów II roku informatyki stosowanej. Ludzie ci odwalili kawał fizycznej roboty przy ręcznym wklepywaniu contentu do kursu (a umówmy się, że taka ręczna robota jest – póki co – więcej warta, niż automatyczne wczytanie poprzez bezrefleksyjny mechanizm OCR).

Baza słownictwa z podręcznika Beaty Błaszczyk „English 4 IT” jest obecnie dostępna jako:

Technical English 4

Ten wpis, wbrew pozorom, nie zawiera lokowania produktu, a w każdym razie nikt mi za niego nie zapłacił.
Coraz większą popularność wśród lektorów prowadzących zajęcia z języka angielskiego na uczelniach technicznych (choć konkurencja wydawnictw i tytułów jest duża) robią podręczniki wydawnictwa Pearson z serii Technical English.
Na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej używamy Technical English, jako podręcznika głównego lub uzupełniającego, na bardzo różnych kierunkach pierwszego stopnia studiów. A ponieważ, próbując ze studentami informatyki stosowanej wesprzeć naukę słownictwa z tego podręcznika kursem na Memrise’ie, znaleźliśmy dwa lata temu kurs zrobiony przez jakiegoś użytkownika, ale był niedokończony, a w dodatku pełen błędów, postanowiliśmy zrobić własny.
Efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Nie twierdzę, że przygotowane przez nas materiały są idealne i nie da się ich już poprawić ani rozbudować, ale Michał Hadwiczak i Konrad Szlagor z II roku informatyki stosowanej udostępnili właśnie gotowy produkt swojej pracy, olbrzymie podziękowania należą się też studentom z grup C1 na I roku informatyki stosowanej za ich wkład merytoryczny. Opracowane narzędzia wspomagają zapamiętywanie słownictwa z podręcznika Technical English 4 na rozmaitych platformach. Przygotowany został nie tylko kurs Memrise, ale także jedna z najpiękniejszych i najbardziej funkcjonalnych baz Supermemo UX, jaką kiedykolwiek wykonali moi studenci (tu szczególne ukłony dla Michała).

Uporządkowane rozdziałami, wzbogacone o kontekst przy użyciu anglojęzycznych definicji słownictwo z podręcznika Technical English 4 jest dostępne jako: