Wielu moich followersów (wiecie, że jednym ze znaczeń wyrazu follower jest wyznawca?) i stałych czytelników to moi byli i obecni studenci, w tym studenci informatyki. Może niektórych z nich zainteresuje informacja, jeśli jej jeszcze nie znają, o odbywającej się 27 kwietnia o 18:00 w Browarze Lubicz imprezie dla krakowskich programistów JavaScript. Będzie to turniej Yggdrasil Coding Challenge. Konkurs, organizowany przez krakowski oddział Yggdrasil, zrywa ze znaną formułą hackathonu (imprezy nawiasem mówiąc nieobcej moim studentom i byłym studentom), a w zamian proponuje system pucharowy złożony z kilku etapów rywalizacji.
Uczestnicy konkursu poznają temat zadań tuż przed rozpoczęciem kolejnych rund kodowania. Uczestnicy będą walczyć o konsolę PlayStation 4 oraz okulary VR. Spotkanie rozpocznie prezentacja na temat animacji 3D.
Wydarzenie jest otwarte zarówno dla tych, którzy chcą wziąć udział w konkursie jak i zainteresowanych samą prezentacją. Wszyscy, którzy chcą dołączyć do spotkania, powinni potwierdzić swoją obecność dołączając do wydarzenia na Facebooku (trochę mnie to zniechęca, bo nie mam konta na tym portalu, ale cóż, ja tam się zgłaszać nie będę).
Uczestnicy konkursu dodatkowo muszą dokonać rejestracji na meetup.com. W obu przypadkach liczba miejsc jest ograniczona, więc decyduje kolejność zgłoszeń.

Znużeni czytaniem i słuchaniem tekstów o oczyszczaniu stali, produkcji aluminium z tlenku glinu i podobnymi rzeczami, studenci informatyki z pierwszego roku myślą już tylko o tym, żeby zajęcia się skończyły i żeby pójść do domu. Tymczasem ja zarzucam ich kolejną porcją słownictwa matematycznego, tym razem o potęgowaniu i pierwiastkach. Na ich twarzach bez wyrazu trudno dostrzec nadzieję, gdy mówię im, że już wkrótce skończymy, niech tylko ustalą w parach odpowiedzi do dwóch ćwiczeń na dobieranie. Zostawiam ich na moment, a kiedy wracam, zadowoleni z siebie pokazują mi całkowicie niepoprawne, losowo udzielone odpowiedzi wypisane na tablicy. Nie powiedziałem, że mają uzgodnić prawidłowe odpowiedzi, oznajmiają, czyli że zajęcia należy uznać za skończone.
Logika informatyków jak zawsze rzuca mnie na kolana i rozbraja. W dodatku bywa, że jest bardzo pomocna.

Studenci mechaniki i budowy maszyn wsparci przez studentów automatyki, zainspirowani tablicą zapisaną na zajęciach poprzedzających nasze, poinformowali mnie dzisiaj, iż całki zostały wymyślone w jednym jedynym celu, ale za to bardzo szlachetnym. Dzięki całkom wiadomo podobno, ile wódki zmieści się w lampce do wina i ile wina zmieści się w kieliszku przeznaczonym do picia wódki. No i generalnie - jak wysoki będzie słup cieczy alkoholowej przelany z jednego kieliszka do drugiego w zależności od jego kształtu. Dzięki całkom można więc sobie zaoszczędzić całego szeregu kosztownych i szkodliwych dla zdrowia eksperymentów, pozwalających empirycznie mierzyć ilość alkoholu w różnych naczyniach.
Panowie z energetyki mieli wprawdzie zupełnie inne zdanie w tej sprawie, uważali bowiem, że całki wymyślono po to, by licznik prądu elektrycznego miał co robić, a nie żeby tylko tak wisiał bezczynnie na ścianie w przedpokoju.
Mimo tej niewątpliwie fundamentalnej różnicy zdań jestem głęboko przekonany, że gdy jeden ze studentów powiedział, że matematyka jest piękna i logiczna, w jego oczach widać było miłość szczerą i głęboką, w dodatku podzielaną przez wielu innych studentów. Pozostaje mi tylko życzyć, by matematyka odwzajemniła się miłością moim studentom, a także by wszyscy oni, zwłaszcza ci przerażeni perspektywą egzaminu, znaleźli dla niej zastosowanie w swoim życiu.

Ten wpis to odgrzewany kotlet sprzed... dziesięciu lat. Ukazał się 28 października 2007 roku. Postanowiłem go odświeżyć, ponieważ doszedłem do wniosku, że załączone do niego tym razem zdjęcie jest znakomitą ilustracją opisanego uwielbienia studentów dla Królowej Nauk. Dziesięć lat temu nie było Snapchata, więc takich zdjęć nie dostawałem.

Naturalną konsekwencją faktu, że na tym blogu można przeczytać wpis o błędach w wymowie angielskiej, popełnianych przez matematyków, a także - najstarszy w tym cyklu wpisów wpis o błędach w wymowie, jakie popełniają informatycy, gdy usiłują mówić po angielsku (co im akurat dość dobrze zazwyczaj wychodzi), jest wpis poniższy, o błędach w wymowie inżynierów wszelkiego rodzaju. Czy bowiem jesteś automatykiem, mechanikiem, materiałowcem czy też studiujesz jakikolwiek inny kierunek techniczny, angielskie słownictwo i jego wymowa czyhają na twoje wpadki na każdym rogu... Ten wpis także będzie stale aktualizowany, więc - jeśli wydaje Ci się w obecnym kształcie ubogi, zapraszam do regularnych wizyt (a może i do przesyłania sugestii?).

cooper
Cooper [ˈkuː.pər] to po angielsku ktoś, kto reperuje beczki, czyli bednarz. Nawiasem mówiąc, pewnie nie wiedzieliście, że wasi znajomi noszący to niezwykle popularne (tak w Polsce, jak i w Anglii) nazwisko, są potomkami rzemieślników zajmujących się serwisowaniem beczek. Tymczasem miedź to po angielsku copper, czyli [ˈkɒp.ər].

[ˈen.dʒaɪn]
Ta dziwna wymowa słowa silnik (engine) to grzech wspólny informatyków, mechaników i wszelkich w ogóle inżynierów. Prawidłowa wymowa to oczywiście [ˈen.dʒɪn].

hemistry, mehanical, tehnology itd.
Jest całe mnóstwo wyrazów związanych z różnymi aspektami nauki i techniki, w których litery ch stanowią prawdziwą zasadzkę dla poczciwych polskich inżynierów. Bardzo ciężko im jest spamiętać, że tego ch nigdy nie czytamy jak w polskich, bardzo podobnych wyrazach, takich jak chemia, mechaniczny, technologia itp. I tak po angielsku powinniśmy mówić [ˈkem.ɪ.stri], [məˈkæn.ɪ.kəl], [tekˈnɒl.ə.dʒi], czyli litery ch czytamy [k].

liver
Są takie trzy wyrazy, które sieją zamęt w głowach inżynierów. To wyrazy lever [ˈliː.vər], czyli dźwignialevel [ˈlev.əl], czyli poziom, a do tego wszystkiego liver [ˈlɪv.ər], czyli wątroba. Tego się nie da spamiętać. Między wyrazami lever liver jest różnica zasadniczo podobna, jak między beach bitch, dla każdego oczywistaTylko nie jest to takie śmieszne, więc nikt nie pamięta.

[pneumatik]
Jak wiele wyrazów posiadających bardzo bliski sobie odpowiednik w języku polskim, wyraz ten rzadko kiedy można usłyszeć poprawnie wymawiany. Angielski wyraz pneumatic to wyraz, w którym nie słychać na początku głoski [p], a samogłoska w pierwszej sylabie to na pewno nie [e]. Prawidłowa wymowa to [njuːˈmæt.ɪk], po amerykańsku [nuːˈmæt.ɪk].

spetzifications
W języku angielskim niezwykle rzadko występuje głoska [c], z kolei na Polaków czyha mnóstwo zasadzek w postaci wyrazów, które są bardzo podobne do wyrazów w języku polskim, ale w których tę głoskę zastępuje jakaś inna. Dobrym przykładem jest tu właśnie specification, prawidłowa wymowa [spes.ɪ.fɪˈkeɪ.ʃən], w skrócie i potocznie - co ciekawe - specs, prawidłowa wymowa [speks].

spit
Większość zajęć mam na szóstym piętrze. Trzeba by bardzo obficie splunąć przez okno, by z tej perspektywy dostrzec charch swojej śliny na chodniku. Mimo to, co rusz słyszy się, jak studenci mówią coś o ślinie. W przypadku nazwy gry komputerowej Need For Spit brzmi to wyjątkowo obleśnie. Prawidłowa wymowa wyrazu speed to [spiːd], nie [spit].

staring wheel
Kierownica się nie gapi, tylko steruje. A więc nie staring wheel ['steərɪŋ ˌwiːl], tylko steering wheel [ˈstɪə.rɪŋ ˌwiːl].

veebrightion
Dziwne, że po kilku dekadach obecności na listach przebojów piosenek z wyrazem vibration w tekście, a bywa, że w tytule, tak wielu ludzi nie wie, że prawidłowa wymowa wyrazu vibration to [vaɪˈbreɪ.ʃən].

veehikel
To jeden z najtrudniejszych wyrazów w wymowie dla polskich inżynierów. Wydawałoby się, że jest prosty, zaledwie trzy sylaby, a jednak mało kto bez cienia wątpliwości i zastanowienia wymawia poprawnie wyraz vehicle po angielsku [ˈvɪə.kəl] lub po amerykańsku [ˈviː.ə.kəl]. Większość studentów zacina się, stęka, albo powtarza ten wyraz kilkakrotnie na różne sposoby.

1

Ten wpis powstał w zasadzie jako swego rodzaju spin-off (czyli "pozytywny efekt uboczny") wpisu o błędach w wymowie, jakie popełniają informatycy, gdy usiłują mówić po angielsku (co im akurat dość dobrze zazwyczaj wychodzi). Podobnie jak kolejny spin-off, wpis o błędach inżynierów wszelkiego rodzaju, będzie stale aktualizowany, więc - jeśli wydaje Ci się w obecnym kształcie ubogi, zapraszam do regularnych wizyt (a może i do przesyłania sugestii?).

rargh-tee-yo
Anglicy i Amerykanie, gdy używają terminów pochodzenia łacińskiego, mają taką swoistą manierę, która sprawia, iż - gdyby podróże w czasie były możliwe - starożytni Rzymianie mieliby spory kłopot w zrozumieniu tego, co anglojęzyczni pionierzy współczesnej cywilizacji mówią po łacinie. Ale uczący się angielskiego Polacy mają z kolei tendencję odwrotną. Gdy angielski wyraz jest bardzo bliski swojemu łacińskiemu odpowiednikowi, w dodatku używanemu przez Polaków w polskojęzycznej literaturze specjalistycznej, Polacy wypowiadają go w sposób równie zrozumiały dla współczesnych Anglików i Amerykanów, jak łacina tychże byłaby dla Cycerona. Stosunek (ratio) to po angielsku [ˈreɪ.ʃi.əʊ].

reminder
Pojęcie reminder ma bez wątpienia sens. Czy to w smartfonie, czy w kalendarzu online (bywa, że i synchronizowanym z tym smartfonem i innymi urządzaniami mobilnymi, a także stacjonarnymi) można sobie ustawić reminder, czyli swego rodzaju alert, przypomnienie. Natomiast reszta z dzielenia to po angielsku remainder, bo ona remains, czyli "pozostaje", a nie reminds, czyli przypomina. Prawidłowa wymowa to w związku z tym [rɪˈmeɪn.də], a nie [rɪˈmaɪn.də].

substraction
Chyba przez podobieństwo z pewnymi zupełnie innymi wyrazami, jedno z działań arytmetycznych jest jakoś bardzo ciężko zapamiętać. Odejmowanie po angielsku to subtraction, prawidłowa wymowa [səbˈtræk.ʃən], odejmować to subtract, wymawiane [səbˈtrækt], i w pierwszej sylabie obu wyrazów jest naprawdę tylko jedna spółgłoska [s].

Jeśli interesują Cię wpisy poświęcone matematyce i słownictwu matematycznemu na tym blogu, polecam szczególnie następujące wpisy i strony:

Moi Koledzy i Koleżanki Matematycy z Politechniki Krakowskiej w najbliższym czasie będą oficjalnie żegnać dr Pawła Michalca, który nie będzie już pracować na uczelni, ale który - mam nadzieję - będzie jeszcze długo cieszyć swą obecnością i zaangażowaniem tych, którzy mają ten przywilej, by z nim obcować. Ufam, że chociaż jeden czytelnik mojego blogu jeszcze nie rozliczył się z fiskusem i przekaże 1% swojego podatku na dalsze zmagania Dumbledore'a z Politechniki Krakowskiej z bezlitosną chorobą, więc pozwalam sobie powtórzyć wpis sprzed trzech lat, opublikowany w czasach, gdy dr Michalec regularnie inspirował nas do pracy swoją wzorową postawą i relacjami ze studentami, nawet tymi, którzy z zaliczeniem matematyki mieli pewne trudności.

Są takie popołudnia i poranki, świty i zmierzchy, gdy Wydział Mechaniczny Politechniki Krakowskiej zdaje się przypominać Hogwarts, chociaż budynki mają bryłę daleką od takiej, którą dałoby się skojarzyć z zamkiem. Na tym zdjęciu na przykład brązowy kolor elewacji zmienił się tak magicznie, że chwila ta uwieczniła się w mojej pamięci, nie tylko na fotografii. Nawet widoczna w kadrze latarnia przywodzi na myśl skojarzenie z lampami, które na samym początku cyklu o Harrym Potterze czarodziejskim sposobem gasi - jedną po drugiej - Albus Dumbledore na ulicy Pokątnej.
Nad niektórymi z pracujących na Wydziale ludzi unosi się aura magii porównywalna do tej, jaka wisi nad dyrektorem Hogwartsu. Jedną z takich osób jest doktor Paweł Michalec. Studenci odnoszą się do niego z niezwykłą, naturalną życzliwością, a jego cierpliwość w tłumaczeniu im zagadnień matematycznych nawet podczas poprawiania niezaliczonego kolokwium nie ma chyba sobie równych. Urzekające jest też to, z jakim spokojem i zrozumieniem studenci przyjmują od niego wyjaśnienia dotyczące popełnionych przez siebie błędów.
Za późno się zorientowałem, że Pawłowi Michalcowi może pomóc 1% naszego podatku. Zostało jeszcze parę tygodni na złożenie rocznej deklaracji podatkowej i pewnie nie ja jeden miałem rozterkę, dla kogo przeznaczyć ten swój 1%. Ale jeśli ktoś z Was jeszcze się nie rozliczył, a jednocześnie nie zna żadnej organizacji pożytku publicznego, której warto przekazać parę groszy, serdecznie zachęcam do wpisania w swoją deklarację organizacji o wpisie do rejestru KRS 0000055578 z podaniem celu szczegółowego "Paweł Michalec". To nie będą zmarnowane pieniądze, a doktor Michalec odda je z nawiązką swoją zaangażowaną pracą ze studentami, szerząc zamiłowanie braci inżynierskiej do matematyki.

1

Obok genialnej bazy Supermemo ze słownictwem matematycznym, stworzonej przez Sławka Polaka i Andrzeja Zeżułę na podstawie równie znakomitych skryptów dla matematyków napisanych przez lektorki pracujące na dwóch krakowskich uczelniach technicznych, studenci informatyki stosowanej Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej pracują obecnie nad kolejną pomocą dydaktyczną przydatną dla osób chcących opanować angielskie słownictwo matematyczne.
Jeśli Memrise to platforma, na której dobrze ci się uczy, a jednocześnie jeśli matematyka po angielsku jest dla ciebie równie inspirująca, jak matematyka w ogóle, warto obejrzeć nasz stale rozwijany kurs słownictwa matematycznego. Postanowiliśmy go stworzyć i rozbudowywać, chociaż Memrise ma już kilka całkiem obszernych tego rodzaju kursów, ponieważ nie udało nam się skontaktować z ich autorami, by poprawić znajdujące się w nich - bywa, że całkiem drobne - błędy. Na stronie tytułowej naszego kursu jest informacja, jak można się z nami skontaktować, jeśli zauważy się w kursie usterki. Kurs będzie stale rozwijany i aktualizowany, równolegle z aktualizacjami matematycznej bazy Supermemo, o której wspomniałem powyżej.
Zdjęcie na stronie tytułowej kursu to widok z okna pokoju między aulami budynku głównego Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej. Kiedyś zdarzyło mi się popełnić wpis z kilkoma zdjęciami zrobionymi z tego okna w różnych miesiącach roku.

Ucz się z nami matematyki po angielsku, nim będzie za późno!

Jest pewien postęp.
I rok informatyki zaczął się martwić o mnie i moje dobre samopoczucie. To chyba dobry kierunek. Tak dla mnie, jak i dla nich. Poczułem wyraźną ulgę widząc, jak się o mnie troszczą.
Panów, którzy nie odważyli się przyjść dzisiaj na wejściówkę po piątkowym snapie z flagą, uspokajam. Na snapy jestem już uodporniony, a dawki, jakie dostawałem i nadal dostaję od studentów II roku, są nie do przebicia.