Przed północą, po północy, część trzecia

Ciąg dalszy widoków Krakowa i Nowej Huty przed północą i po północy z czasów koronawirusa, gdy o północy miasto wyłączało oświetlenie uliczne. Tym razem widok na Bieńczyce, Arkę Pana i Wzgórza Krzesławickie. Po zaparkowanych samochodach można zauważyć, że zdjęcia zostały zrobione naprawdę tej samej nocy, w niewielkim przedziale czasowym. Poprzednie widoki w poście przedstawiającym widok w przeciwnym kierunku, a także poście pokazującym latarnię przy sąsiednim bloku. Więcej zdjęć Krakowa z czasów koronawirusa w albumie na Flickrze.

Przed północą, po północy, część druga

Po kilku tygodniach przerwy miasto Kraków wraca do oświetlenia nocnego po północy. Te widoki miasta, w którym wyłączono większość latarni, były urocze i wielu fotografów uwieczniło to na niesamowitych, magicznych wręcz ujęciach. Wrzuciłem tutaj moją skromną próbę upamiętnienia widoku na Plac Centralny z mojego tarasu, a dzisiaj taki bardziej lokalny widoczek na chodnik między moim blokiem a sąsiednim. Jedno zdjęcie od drugiego dzieli niespełna minuta.

Więcej zdjęć Krakowa z czasów koronawirusa w albumie na Flickrze.

2020 Coronavirus in Kraków

Twój ból jest większy niż mój

W czasach mojej młodości, gdy w podstawówce uczyliśmy się na pamięć Elegii o śmierci Ludwika Waryńskiego, a na każdym placu miasta stały pomniki ku czci żołnierzy Armii Czerwonej, Radiowa Trójka stanowiła namiastkę wolnej myśli i czarodziejską bramę do zakazanych wytworów intelektu i sztuki zza żelaznej kurtyny. Wczoraj Lista Przebojów Programu Trzeciego zdecydowała się ocenzurować wynik głosowania, w którym przebojem wydania okazała się piosenka „Twój ból jest większy niż mój” Kazika Staszewskiego.

Gdyby idol mojej młodości napisał piosenkę, w której zwraca się do mnie tylokrotnie, byłbym zaszczycony i wniebowzięty. Jeśli to prawda, że Trójka ocenzurowała wczoraj Kazika, to nie mogła chyba zrobić niczego więcej, by w istocie dać mu najlepszą możliwą reklamę. Szaleni obrońcy jedynie słusznej partii ośmieszają ją z kolei tak skutecznie, że nie może to się dla niej skończyć dobrze. Na anglista.edu.pl nie ma – póki co – cenzury, więc poniżej piosenka Kazika. Jeśli nie rozumiesz, o czym Kazik śpiewa, może wyjaśni Ci to jeden z moich niedawnych wpisów, a ściślej jego końcówka.

Studenci czasów zarazy

Od ponad miesiąca – w związku z pandemią koronawirusa, która dotarła na wszystkie kontynenty poza Antarktydą (i Atlantydą może jeszcze) – zajęcia ze studentami prowadzimy zdalnie, z jednymi lepiej nam to wychodzi, z innymi gorzej, ale to jedyne możliwe rozwiązanie. Dzisiaj poszedłem na Wydział przynieść sobie do domu trochę książek, z których regularnie korzystam podczas naszych zajęć, bo papierowa wersja to jednak papierowa wersja. Dziwnie się czułem idąc tam w dwuwarstwowej maseczce, z zachowaniem wytycznych sanitarnych dotyczących społecznego dystansu. Tak jakbym wybierał się na spacer po powierzchni Księżyca albo w ogóle w przestrzeni kosmicznej, a nie idąc na tętniący zwykle o tej porze roku życiem kampus w Czyżynach, na którym studiuje kilka tysięcy studentów. Przy okazji tej niespodziewanie wielkiej wyprawy podlałem te kwiatki w pokoju lektorskim, które jeszcze całkowicie nie uschły, porozmawiałem ze znajomymi z ochrony, wyjrzałem przez okno…

I właśnie podczas wyglądania przez okno naszła mnie wyjątkowo sentymentalna refleksja. Większość moich studentów w tym semestrze to studenci pierwszego roku pierwszego stopnia. Ci, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w akademickiej wspólnocie i którzy poznają dopiero specyfikę funkcjonowania żakowskiej braci. Także na pierwszym roku drugiego stopnia spora część moich obecnych studentów to osoby, które ukończyły studia pierwszego stopnia na innych wydziałach i innych uczelniach. Zrobiło mi się ich żal, gdy uzmysłowiłem sobie, że oni w tym roku nie przekonają się, jak pięknie jest w Czyżynach wiosną.

Nie dowiedzą się też na pierwszym roku, co to jest Rajd Politechniki, Juwenalia, Czyżynalia i wiele innych rzeczy, które definiują tak naprawdę bycie studentem. Nie samym chlebem bowiem żyje człowiek i nie samą nauką powinien się zajmować student.

Przed północą, po północy

W dobie kwarantanny spowodowanej inwazją koronawirusa Kraków oszczędza prąd. O północy wyłączane są latarnie uliczne, życie zamiera, zresztą w ciągu dnia też doświadczamy go o wiele mniej, niż normalnie. Poniżej próbka widoku z mojego tarasu w kierunku nowohuckiego Placu Centralnego im. Ronalda Reagana przed północą i tuż po północy, część pierwsza (wrzucę jeszcze kilka takich par fotografii).

Więcej takich zdjęć z Krakowa czasów zarazy w stale aktualizowanej galerii we wpisie Koronawirus w Krakowie.

Hogwarts, Czyżyny, Politechnika, Kraków

Młodsi studenci są jacyś tacy niedoinformowani i nie rozumieją, że jak studiujesz informatykę stosowaną na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, to studiujesz w Hogwarts i jesteś nie tylko że Harrym Potterem, ale po prostu takim małym bogiem. To od Ciebie zależy, jak potoczy się historia ludzkości, bo nasza rzeczywistość to tak naprawdę tylko gra online. A zaprogramować da się wszystko.

Starsi studenci, gdy wchodzili na piętro w instytucie M-7, rozumieli, że za tymi magicznymi drzwiami kryje się inna rzeczywistość. Nie rozumiem, czemu ci młodsi potrzebują, by zwrócić im uwagę na to, że z tymi drzwiami jest coś nie tak.

A tymczasem za tymi drzwiami kryje się Hogwarts. A może przejście do Narnii. I wszystko jest możliwe. Na czwartym, najdalej piątym roku, jest to dla Was wszystkich oczywiste.

Żałoba narodowa

To jest mój wpis z 10 kwietnia 2010 roku. Jaki ja byłem wtedy naiwny…

W obliczu dzisiejszej tragedii dziennikarze TVN24 dawali się ponieść emocjom, mówili łamanym głosem, dochodziło do przejęzyczeń – szczególnie jakoś utkwiło mi w pamięci „prezes Rzeczpospolitej Polskiej”, zamiast „prezydent”. Wojciech Olejniczak popłakał się podczas programu, którego był gościem. Trudno się zresztą dziwić wzruszeniu. Pod Smoleńskiem zginął prezydent z małżonką i kilkadziesiąt innych osób życia publicznego, z których większość znana im była osobiście, a niektórzy ze zmarłych byli stałymi gośćmi studia, regularnymi komentatorami wydarzeń politycznych w Polsce i na świecie. Ja też miałem zaszczyt spotkać osobiście niektórych z tych ludzi.

Ciężko ogarnąć rozmiar nieszczęścia i nie wszyscy radzą sobie z reagowaniem na dzisiejsze wiadomości, a nawet z uwierzeniem w to, co się stało. Na szczęście, w niczym nie umniejszając straty, jaką różne środowiska poniosły wskutek rozbicia się samolotu prezydenckiego, pozostała nam w kraju część politycznej elity i mamy prawdziwych mężów stanu. Zaimponował mi dzisiaj szczególnie Aleksander Kwaśniewski, gdy – przyciśnięty przez dziennikarza nieprzemyślanym pytaniem, dlaczego nie było go na pokładzie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem – przyznał, że nie był zaproszony, ale natychmiast kategorycznie uciął wszelkie dalsze pytania. Nie dał się wciągnąć w dyskusję o tym, kto kogo lubił, a komu nie chciał udostępnić samolotu.

I tak powinniśmy zachować się wszyscy. Zupełnie bez sensu jest dzisiaj mówić, że zginęli najwięksi przedstawiciele opozycji, a takie komentarze padły dzisiaj w niektórych mediach. Bez sensu jest się licytować, która frakcja polityczna poniosła większe ofiary, bo nie ma to najmniejszego znaczenia w obliczu tragedii. Zginęło dzisiaj dwóch polityków, którzy przyjeżdżali do nas na różne uroczystości, w tym poseł Wiesław Woda, który szczycił się mianem przyjaciela naszej szkoły. Zginęło wielu ojców, matek, braci, sióstr, przyjaciół, kolegów i koleżanek. Podziały polityczne pomiędzy ofiarami nie mają już zupełnie znaczenia. Dlatego byłem jedną z pierwszych osób, które zaapelowały o zamknięcie, a przynajmniej zawieszenie działalności serwisu Spieprzaj Dziadu i cieszę się, że gospodarz witryny przychylił się do tego apelu.

Bądźmy szczerzy i normalni. Nie płaczmy nad trumnami tych, których do wczoraj byliśmy gotowi przeklinać, szydzić z nich i upokarzać, ale też nie opijajmy ich śmierci, jak menele pod sklepem w Nowej Hucie, w którym kupiłem dziś po drodze do domu mandarynki. Zmarłym należy się szacunek, narodowi refleksja. W przyspieszonych wyborach prezydenckich, ale też w najbliższych wyborach parlamentarnych elektorat wskaże na kandydatów, których walka będzie się toczyć z dzisiejszą tragedią w tle. Ale powaga tych kampanii powinna być większa. I oby rezultatem tych wyborów była wielka odpowiedzialność, z jaką przyszły prezydent oraz posłowie następnej kadencji sprawować będą swoje urzędy.

Dzisiaj – w kwietniu 2020 – trwa pandemia koronawirusa, Polacy tkwią w izolacji, kwarantannie, nasze życie toczy się w sposób charakterystyczny dla stanu wyjątkowego, tylko nikt nie miał jak dotąd odwagi generała Jaruzelskiego i nie ogłosił tego stanu faktycznie. Na moim osiedlu nie można usiąść na ławce.

Prezes Narodu, człowiek, który skłócił nas przez ostatnie dziesięć lat w niepojęty sposób, za nic ma ograniczenia, którym wszyscy się poddajemy. Nie wolno nam spotkać się z bliskimi, na ulicy zachowujemy od siebie odległość dwóch metrów, chodzimy w maseczkach, wychodzimy tylko w przypadkach absolutnej konieczności. Wielkanoc spędzę z dala od moich najbliższych, także niektórzy studenci spędzą Wielkanoc samotnie, w kwarantannie z dala od rodziny. W kościołach nie ma w tym roku święconki ani procesji rezurekcyjnej. Tak wygląda kolejka do sklepu, do którego może wejść nie więcej niż 12 osób na raz (3 na każdą znajdującą się w sklepie kasę).

W autobusie czy tramwaju nie można podejść do kierowcy czy motorniczego i nie da się kupić od niego biletu.

Przejście podziemne między Dworcem Głównym i Galerią Krakowską a Barbakanem i Teatrem Słowackiego, zwykle pełne ludzi przeciskających się między sobą jak sardynki w puszce, wygląda teraz zupełnie inaczej.

W pogrzebach może uczestniczyć nie więcej niż pięć osób. Większość cmentarzy jest zamknięta. Nie można iść odwiedzić grobu małżonka, rodzica, dziadka, dziecka, chociaż dla wielu jest to w czasie Wielkanocy bardzo ważne. Nie można, chyba że jest się Ojcem Narodu. Tego się nie da skomentować.

Angielski w logistyce

Kolejną pozycję w kolekcji naszych baz słownictwa dostarczył Patryk Zimny z bratem Arkadiuszem, a także dzięki wydatnej pomocy koleżanek i kolegów z roku, którzy wykonali nagrania do nowego kursu. Dwujęzyczna, polsko-angielska (z angielskimi definicjami i nagraniami audio) baza gromadzi ponad pół tysiąca słów i terminów z zakresu szeroko rozumianej logistyki, podzielonych na działy tematyczne związane z różnymi środkami transportu, magazynowaniem, dokumentacją logistyczną, kontrolą jakości i wieloma innymi.

Terminologia logistyczna zgromadzona przez Patryka i Arka dostepna jest obecnie jako:

Zajęcia w czasie zarazy

Nagraliśmy wprawdzie nasze ostatnie zdalne* zajęcia w grupie 41K9, na drugim stopniu informatyki stosowanej, na których Krzysztof przedstawił prezentację na temat digital twin, ale nie będziemy tego nagrania może rozpowszechniać. Natomiast – co by nie mówić – nie było najgorzej. Frekwencja była przyzwoita, część osób regularnie się odzywała, zadawali pytania i odpowiadali sobie na nie, uzupełniali wzajemnie stan swojej wiedzy. Nie powiem, żebym rozumiał wszystko, o czym mówili (nie żeby źle mówili po angielsku, ale tematyka przerastała mnie nieco intelektualnie). Nie mniej nasze zajęcia wypadły chyba nieco lepiej, niż te, które podesłała nam właśnie dla rozweselenia koleżanka z pracy. Warto swoją drogą obejrzeć, nie tylko dla poprawy nastroju, ale także w ramach gimnastyki językowej.

*gwoli wyjaśnienia dla potomności, jeśli ludzkość przeżyje, w związku z pandemią koronawirusa od dwóch tygodni zajęcia na uczelni odbywają się przez internet