We współczesnej literaturze i kinie science-fiction wiele jest przykładów antyutopijnych wizji państw totalitarnych opartych na różnego rodzaju wypaczeniach (np. straż pożarna jako służba paląca książki w Fahrenheit 451). Między innymi są takie wizje, w których ludzi w pewnym, niekoniecznie bardzo podeszłym wieku społeczeństwo uśmierca, zwykle w podniosłej i odbywającej się publicznie ceremonii (np. Logan's Run), albo wręcz stwarza im się iluzoryczne pozory życia, podczas gdy w rzeczywistości są hodowani i z góry przeznaczeni na śmierć (The Island).
Nie mogłem się oprzeć tym literacko - filmowym skojarzeniom, gdy przystanąłem na chwilę przy tablicy wmurowanej w budynek Gimnazjum w Proszowicach i zauważyłem, że 1 września tego roku szkoła ta będzie obchodzić swój osiemnasty jubileusz.

2

W filmach ze snapów jednego ze studentów II roku informatyki z zainteresowaniem obejrzałem walkę przy użyciu imitujących czarodziejskie różdżki sztucznych ogni, jaką stoczyli z kolegami i koleżankami na zakopiańskiej uliczce przysypanej śniegiem w weekendowy wieczór. To było prawdziwe kino akcji, pełne efektów, których nie powstydziłaby się prawdziwa ekranizacja sagi o Harrym Potterze, chociaż w filmach z Danielem Radcliffem ani w książkach Joanne K. Rowling nie przypominam sobie, by pomiędzy zaklęciami w rodzaju Expelliarmus padało także co rusz Kurwa albo inne mięso. Scena zaiste monumentalna, czy też - aby to nazwać po angielsku - epicka. Patrząc na rzucających w siebie zaklęciami bliżej mi nieznanych młodych ludzi miałem wrażenie, że patrzę na scenę z cmentarza w Little Hangleton, miejscu spoczynku rodziców Lorda Voldemorta oraz jego samego.
A potem tak sobie pomyślałem, jak naiwna musi być nasza minister edukacji, gdy sądzi, że usunięty z podstaw programowych Lech Wałęsa przestanie istnieć i zatrze się w pamięci kolejnych pokoleń Polaków, albo że dzięki zmianie kanonu lektur kolejne pokolenia nie będą wiedziały, kto to byli Romeo i Julia, a wzorce dla swoich miłosnych uniesień znajdować będą jedynie w Kamieniach na szaniec. Młodzi ludzie dowiedzą się także i o ewolucji, nawet jeśli ministerstwo będzie próbować utrzymać ją przed nimi w tajemnicy.
Piotr i jego znajomi odgrywają realistyczne inscenizacje z cyklu powieści, które część z nich naprawdę przeczytała i zna bardzo dobrze, chociaż nikt nigdy nie pokusił się o wpisanie Harry'ego Pottera na listę lektur, a środowisko polityczne związane z partią pani minister wytrwale krytykowało każdy kolejny tom, odsądzając autorkę i jej wiernych czytelników od czci i wiary. Żaden z młodych czarodziejów - amatorów z Zakopanego czy Murzasichle nie rzucił w drugiego zaklęciem Avada Kedavra, bez względu na to, czy chodził na religię, czy na etykę, czy może nie chodził na żaden z tych przedmiotów. 
W ogóle trzeba być bardzo zarozumiałym, by mieć przekonanie, że nauczyciel w szkole ma rząd dusz i że minister ma wpływ na to, jak młody człowiek myśli albo co czuje. W powieściach o Harrym Potterze (począwszy od tomu piątego) jest taka postać, Dolores Umbridge, która żyje podobnymi złudzeniami. Też planuje reformę Hogwartu, na szczęście ponosi klęskę razem ze swoim Ciemnym Panem.

1

To oczywiście nic nie da, bo wiadomo, że Pani Zalewska zjadła wszystkie rozumy i jest - jako Minister Edukacji Narodowej z namaszczenia Prezesa Naczelnika Państwa - nieomylna. Ale podpisuję się całym sercem pod apelem, który poniżej cytuję:

Szanowna Pani Minister!
My, niżej podpisani naukowcy zajmujący się badaniami edukacyjnymi, jesteśmy świadomi, że nasz system edukacji wymaga doskonalenia. Równocześnie z niepokojem zauważamy, że wprowadzane przez Panią Minister zmiany mają rewolucyjny charakter i dotyczą elementów systemu, które w świetle wyników badań naukowych nie wymagają tak drastycznych przeobrażeń.
Szczególnie niepokoi nas likwidacja gimnazjów, które po wielu latach ciężkiej pracy kadry nauczycielskiej i zaangażowania samorządów stały się ważnym elementem polskiej oświaty. Nie widzimy podstaw w wynikach badań naukowych dla tej decyzji. Wydłużenie jednolitego kształcenia ogólnego o rok szło w Polsce w parze z niespotykanym gdzie indziej na świecie spadkiem liczby uczniów o niskich osiągnięciach w zakresie czytania. Biorąc pod uwagę wyniki badań międzynarodowych jest bardzo duże ryzyko, że likwidacja gimnazjów, a przede wszystkim ograniczenie okresu kształcenia ogólnego o jeden rok, negatywnie wpłynie na poziom umiejętności uczniów i zmniejszy szanse kontynuowania kształcenia dla wielu z nich. Z przykrością czytamy, że proponowana likwidacja gimnazjów argumentowana jest wynikami badań. Wielu z nas prowadziło lub uczestniczyło w tych badaniach i z niepokojem obserwujemy, jak ich wyniki są jednostronnie interpretowane.
Szanowna Pani Minister, apelujemy, aby powstrzymała Pani zbyt szybki i rewolucyjny proces zmian w polskiej edukacji. Nasi uczniowie posiadają umiejętności wyróżniające ich w Europie i na świecie. Nie wolno tego potencjału zmarnować gwałtownymi reformami. Prosimy o adekwatny czas na debatę włączającą szerokie środowiska naukowe w dyskusję o przyszłości polskiej edukacji. Apelujemy o uwzględnienie wyników badań naukowych i głosów ekspertów przy planowaniu przyszłych przekształceń. Prosimy o wystarczająco długi, demokratyczny proces konsultacji, w którym znajdzie się czas na wspólne zastanowienie się, w jakim kierunku stopniowo i ewolucyjnie zmieniać polskie szkoły.
Wśród badaczy polskiej oświaty istnieje daleko idąca zgoda co do głównych kierunków niezbędnych zmian. Z polskich i międzynarodowych badań naukowych wiemy, że polscy uczniowie potrzebują wzmocnienia kompetencji społecznych, cyfrowych i językowych. Wiemy, że należy wprowadzić mechanizmy pozytywnej selekcji do zawodu i poprawiać kształcenie nauczycieli. Wiemy też, że ważnym wyzwaniem jest umocnienie funkcji wychowawczej szkoły. W naszej opinii proponowane reformy nie dotykają tych kwestii, a radykalność i tempo wprowadzanych zmian oznaczają wieloletni organizacyjny zamęt w oświacie.
Jesteśmy przekonani, że polska szkoła wymaga doskonalenia i chcemy o tym z Panią rozmawiać. Rozwojowi oświaty nie sprzyja krótki proces konsultacji i argumentowanie zmian stronniczo interpretowanymi wynikami badań. Apelujemy o powrót do debaty. Z naszej strony oferujemy wzbogacenie dyskusji o argumenty wywiedzione z rzetelnie interpretowanych wyników badań naukowych.
Z poważaniem
(w kolejności alfabetycznej)
dr hab. Ditta Baczała, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr hab. Lucyna Bakiera, Instytut Psychologii UAM Poznań
prof. UZ dr hab. Jarosław Bąbka, Uniwersytet Zielonogórski
dr hab. Hanna Bednarek, prof. Uniwersytetu SWPS
dr Sylwia Bedyńska, Dyrektor Instytutu Podstaw Psychologii, Uniwersytet SWPS
dr hab Józef Binnebesel prof. UMK, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
prof. zw. dr hab. Anna Izabela Brzezińska, Instytut Psychologii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
dr Anna Weronika Brzezińska, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu
dr hab. Michał Brzeziński, Wydział Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Warszawski
dr Grażyna Bukowska, Wydział Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Warszawski
dr Paweł Bukowski, Centre for Economic Performance, London School of Economics and Political Science
prof. dr hab. Mariola Chomczyńska-Rubacha, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
prof. dr hab. Iwona Chrzanowska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
dr Magdalena Cuprjak, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Maria Czerepaniak-Walczak, prof. zw. Uniwersytet Szczeciński, Instytut Pedagogiki
dr Izabela Czerniejewska, Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza
dr Mirosław Dąbrowski, Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego
prof. dr hab. Maria Deptuła, Wydział Pedagogiki i Psychologii, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy
dr Bernadeta Didkowska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr hab. Roman Dolata, prof. nadzw. Uniwersytetu Warszawskiego
prof. zw. dr hab. Stanisław Dylak, Wydział Studiów Edukacyjnych, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
prof. dr hab. Ewa Filipiak, Dyrektor Instytutu Pedagogiki, Wydział Pedagogiki i Psychologii, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy
prof. dr hab. Zenon Gajdzica, Uniwersytet Śląski w Katowicach
dr hab. Teresa Giza, Wszechnica Świętokrzyska
dr hab. Bogusława Dorota Gołębniak, prof. Collegium Da Vinci w Poznaniu
dr hab. Jacek Haman, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego
dr hab. Mikołaj Herbst, Uniwersytet Warszawski, Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych
dr Jan Herczyński, Instytut Badań Edukacyjnych
Kamila Hernik, Instytut Badań Edukacyjnych
dr Maciej Jakubowski, Wydział Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Warszawski
dr hab. Ewa Jarosz, Wydział Pedagogiki i Psychologii, Uniwersytet Śląski
dr hab. Aleksandra Jasielska, Instytut Psychologii UAM
dr Antoni J. Jeżowski, prof. nadzw. PWSZ w Głogowie
dr Barbara Kaczorowska, Wydział Sztuk Pięknych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr Alina Kalinowska, Katedra Wczesnej Edukacji, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
dr Leszek Karczewski, adiunkt w Instytucie Kultury Współczesnej UŁ, kierownik Działu Edukacji Muzeum Sztuki w Łodzi
prof. zw. dr hab. Dorota Klus-Stańska, Kierownik Zakładu Badań nad Dzieciństwem i Szkołą, Wydział Nauk Społecznych, Uniwersytet Gdański
dr Jakub Kołodziejczyk, Instytut Spraw Publicznych, Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej, Uniwersytet Jagielloński
prof. Krzysztof Konarzewski, Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach
dr hab. Jolanta Kruk, prof. WSB, Wyższa Szkoła Bankowa, Gdańsk
dr hab. Ewa Kubiak-Szymborska, prof. UKW Wydział Pedagogiki i Psychologii
dr Paweł Kubicki, Instytut Gospodarstwa Społecznego, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
prof. Zbigniew Kwieciński, członek rzeczywisty PAN
Piotr Lewandowski, Instytut Badań Strukturalnych
prof. dr hab. Wiesława Limont, Wydział Sztuk Pięknych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
dr Maciej Lis, Instytut Badań Strukturalnych
dr Iga Magda, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
Przemysław Majkut, Instytut Socjologii, Uniwersytet Jagielloński
prof. dr hab. Zbigniew Marciniak, Instytut Matematyki, Uniwersytet Warszawski
dr Łukasz Marć, adiunkt w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, Warszawa, Research Fellow w Overseas Development Institute, Londyn.
dr hab. Grzegorz Mazurkiewicz, Instytut Spraw Publicznych, Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej, Uniwersytet Jagielloński
prof. zw. dr hab. Maria Mendel, Instytut Pedagogiki, Wydział Nauk Społecznych, Uniwersytet Gdański
prof. dr hab. Stefan Mieszalski, Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego
dr hab. Henryk Mizerek, prof. UWM, Uniwersytet Warmińsko - Mazurski w Olsztynie, Wydział Nauk Społecznych
dr Barbara Murawska, Wydział Pedagogiczny Uniwersytet Warszawski Marek Muszyński, Instytut Socjologii, Uniwersytet Jagielloński
dr hab. Michał Myck, Fundacja Centrum Analiz Ekonomicznych, CenEA
dr hab. Krzysztof Ostaszewski, Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
dr hab. Dorota Pankowska, prof. nadzw., Instytut Pedagogiki, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
dr Marta Jadwiga Pietrusińska, Wydział Pedagogiczny, Uniwersytet Warszawski
prof. Tadeusz Pilch, przewodniczący Ruchu Pedagogów Społecznie Zaangażowanych, Członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN
dr Agnieszka Pisarska, Pracownia Profilaktyki Młodzieżowej "Pro-M", Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
dr hab. Grażyna Poraj, prof. nadzw. UŁ, Instytut Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego, Wydział Nauk o Wychowaniu
prof. dr hab. Beata Przyborowska, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM, Zakład Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych, Wydział Studiów Edukacyjnych, Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu
prof. dr hab. Krzysztof Rubacha, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr Przemysław Sadura, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego Kamil Sijko, Instytut Badań Edukacyjnych
dr Michał Sitek, Instytut Badań Edukacyjnych
dr hab. Hanna Solarczyk-Szwec, Uniwersyteckie Centrum Edukacji Całożyciowej i Walidacji, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr Izabela Symonowicz-Jabłońska, Wydział Nauk Pedagogicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr Henryk Szaleniec emerytowany adiunkt Instytut Badań Edukacyjnych w Warszawie
prof. dr hab. Tomasz Szkudlarek, Uniwersytet Gdański
dr hab. prof. UW Urszula Sztanderska, Wydział Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Warszawski
dr Bartłomiej Walczak, Uniwersytet Warszawski oraz Södertörn University
dr Agnieszka Walendzik-Ostrowska, Wszechnica Świętokrzyska, Kielce
dr hab. Barbara Weigl, prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej im Marii Grzegorzewskiej w Warszawie
dr Katarzyna Winkowska-Nowak, Wydział Psychologii Uniwersytetu SWPS
dr Dorota Wiśniewska – Juszczak, Instytut Psychologii Społecznej, Uniwersytet SWPS
dr. hab. Monika Wiśniewska-Kin, prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki, Wydział Nauk o Wychowaniu
prof. dr hab. med. Barbara Woynarowska Wydział Pedagogiczny Uniwersytet Warszawski
dr n. hum. Magdalena Woynarowska-Sołdan, Warszawski Uniwersytet Medyczny
dr Urszula Wróblewska, Wydział Pedagogiki i Psychologii, Uniwersytet w Białymstoku
dr Agata Zabłocka, Wydział Psychologii, Uniwersytet SWPS
dr Małgorzata Zabłocka, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz
dr hab. Anna Zielińska, prof. UW, Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego
Przemysław Ziółkowski, Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy

No cóż. Jutro Związek Nauczycielstwa Polskiego będzie protestować przeciwko amatorskim i populistycznym decyzjom Pani Zalewskiej. Obawiam się, że nadaremno. Pani Minister już dawno ogłosiła w mediach, że to akcja polityczna i że prezes Broniarz, jak i prezes Rzepliński, stali się politykami (tak jakby to była obelga ostateczna i jakby Pani Minister politykiem nie była). Nauczyciele podobno protestując przeciwko decyzjom Pani Minister dają się zapisać do KOD, a KOD - wiadomo - to epitet tak straszny, że nawet z pięknego uśmiechu Pani Minister znika reklama jej stomatologa.

2

Kilka dni temu profesor Bogusław Śliwerski zwrócił - bardzo celnie - uwagę na fakt, że bezprzedmiotowe przepychanki słowne, nomenklatura i definicje, w dodatku stosowane na siłę i przez ludzi, którzy nie znają znaczenia używanych przez siebie słów, nie powinny przysłaniać partii rządzącej rzeczywistych potrzeb zmian w oświacie ani przyćmić wizji tych zmian, o ile kiedykolwiek można było mówić o jakiejś wizji reformy edukacji w wykonaniu PiS.
W liście, który minister edukacji skierowała do szkół z okazji zbliżającej się inauguracji roku szkolnego, mnie z kolei zastanowiło coś innego. Mam bowiem wrażenie, że kwintesencją braku kompetencji i predyspozycji Pani Zalewskiej do zajmowanego przez nią stanowiska jest to, co napisała na samym końcu listu, jako swego rodzaju formułę grzecznościową, kończącą list. Zaprasza tam wszystkich do współpracy nad "ostatecznymi rozwiązaniami" dla polskiej oświaty.

Życząc udanego nowego roku szkolnego, pełnego satysfakcji z pracy z uczniami, zachęcam do aktywnego włączenia się do prac nad ostatecznymi rozwiązaniami dotyczącymi polskiej edukacji.

Trzeba być bardzo niekompetentnym albo popełnić wyjątkową gafę, by zapomnieć, że szkoła i edukacja to proces z definicji stale ewoluujący, w którym osiągane wyniki poddawane są analizie, a wyciąganie wnioski prowadzą do przemyślanych i celowych zmian. Trzeba też być bardzo zarozumiałym, żeby uważać, że jest się w stanie zaproponować rozwiązania, które będą miały charakter ostateczny. Nie mówiąc już o tym, że "ostateczne rozwiązanie" to termin dość niefortunny. Osobie posiadającej elementarne wykształcenie humanistyczne powinno się kojarzyć z najczarniejszymi kartami historii i nie powinno raczej mieć pozytywnych, konstruktywnych konotacji.

W filmie Crash, polski tytuł Miasto gniewu, wzajemnie splątane losy ludzkie to istna mieszanka wybuchowa frustracji i pretensji wzajemnych.
Policjant, który jednego dnia molestuje, drugiego dnia ratuje życie. Inny policjant, który jednego dnia buntuje się przeciw niesprawiedliwości, drugiego dnia zabija z zimną krwią niewinnego człowieka. Boimy się człowieka, który chce wyciągnąć z kieszeni figurkę świętego Krzysztofa, bo podejrzewamy, że wyciągnie broń.
Zupełnie jak w życiu. A przecież "Panie, broń mnie proszę przed mymi przyjaciółmi. Z wrogami poradzę sobie sam".
I tak jak w tym filmie, tak i w życiu, czasami trzeba spaść ze schodów by zrozumieć, kto nam naprawdę jest bliski.

Ten wpis to odgrzewany kotlet sprzed ponad dziesięciu lat

1

Żenujące, skandaliczne, idiotyczne wystąpienia pani minister edukacji w ostatnich dniach i godzinach pokazują, jak dalece potrafi zajść buta i arogancja władzy, gdy nic jej nie hamuje. Pani minister popisuje się dumnie ignorancją zarówno w kwestii znajomości języka polskiego, uparcie obstając przy tym, że zna język polski lepiej niż zastępy specjalistów, którzy tworzyli wszystkie możliwe słowniki tego języka, z zarozumiałą miną obwieszcza także, że pokolenia historyków nie ustaliły niczego i że ich wszystkie wysiłki, by udokumentować jedno proste (a przynajmniej nieszczególnie rozciągnięte w czasie) zdarzenie, spełzły na niczym.
Zdaniem pani minister można było polec w katastrofie smoleńskiej, bo "polec" to czasownik wieloznaczny, który ma wiele synonimów. Pewnie, że tak. Dokładnie tak samo można pewnie zginąć na raka albo umrzeć w wypadku samochodowym.
Zdaniem pani minister, nie wiadomo dokładnie, co się stało w Jedwabnem albo kim byli sprawcy pogromu kieleckiego. Pewnie, prezydent Kaczyński czy prezydent Duda po prostu ulegli propagandzie Bartoszewskiego i Geremka, a w ogóle to przecież to wszystko wina Tuska. Wszystko ulegnie poprawie, gdy patriotyczna histeria zastąpi historię.
Przerażające jest, że polską edukacją kieruje osoba, która jest tak pusta, tak impertynencka i z taką pewnością siebie ignoruje wszystko, co mówią jej specjaliści. Jej zdaniem, powinniśmy się zajmować rewelacjami zawartymi w jej prezentacji na temat pomysłów na reformę edukacji, a nie jakimiś niuansami znaczeń czasowników czy platformerską propagandą historyczną. To prawda, innowacji - zwłaszcza interpunkcyjnych - jest w prezentacji przygotowanej przez panią minister sporo. Nie jestem tylko pewien, czy takiej interpunkcji chcemy uczyć w polskich szkołach, bez względu na to, czy będą to podstawówki i gimnazja, czy szkoły powszechne. Zignorujmy poronione pomysły pani minister na cofanie polskiej edukacji o dekady. Wystarczy sam fakt, że prezentacja jest dobitnym dowodem na to, że ktoś, kto stoi na czele polskiego szkolnictwa, nie zna swoich kompetencji i nie wie, o czym ma prawo decydować.
Zastanawiające są slajdy, w których pani minister zapowiada, że absolwenci powołanych przez nią szkół mundurowych będą mieli fory w postępowaniu kwalifikacyjnym na studia. Przypuszczalnie pani minister nie wie, że jej ministerstwo nie odpowiada za szkoły wyższe i uniwersytety w Polsce, jest bowiem od tego zupełnie inne ministerstwo, a i ono nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii, ponieważ uczelnie są autonomiczne i każda uczelnia samodzielnie decyduje o kryteriach naboru studentów.
Równie porażające są slajdy, w których pani minister zdaje się ignorować istnienie systemu bolońskiego i wymyśla sobie studia I stopnia, których absolwenci nie będą mieli prawa kontynuować studiów na II stopniu. Wydaje się też, patrząc na kolejne slajdy, że pani minister nie wie o tym, że studia magisterskie jednolite to w dzisiejszych czasach już rzadkość i występują tylko na kilku bardzo specyficznych kierunkach.
Polską szkołą kieruje ktoś, kto potrafi dzisiaj z całą siłą forsować rozwiązania, przeciwko którym protestował w swoich interpelacjach jeszcze dwa lata temu. Pozoruje się rzekome konsultacje czy badania, wszystko jest robione pod widzimisię kogoś, kto nie ma pojęcia o szkole, bo stracił z nią kontakt jeszcze w ubiegłym stuleciu. Pani minister twierdzi, że jest już teraz popierana przez sto kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli szkół powszechnych, które - nawiasem mówiąc - jeszcze nie istnieją. Znakomitym potwierdzeniem tego uwielbienia, jakim stan nauczycielski darzy panią minister, jest nie tylko opinia Związku Nauczycielstwa Polskiego, ale także stanowisko Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadr Kierowniczych Oświaty w sprawie zmian przez nią ogłoszonych. Swoja drogą, jak niecne trzeba mieć zamiary, jak podłym trzeba być, żeby z ogłoszeniem tak fundamentalnych zmian czekać do końca roku szkolnego i ogłosić je w pierwszy poniedziałek wakacji? Ale cóż, do takiej "dobrej zmiany" już przywykliśmy. Dobrej? Dojnej? Sam już nie jestem pewien, jak to się w obecnej nomenklaturze partyjnej nazywa.

Ten wpis to odgrzewany kotlet z 2006 roku (sprzed dziesięciu lat!). Partia rządząca jest znowu ta sama i można powiedzieć, że nic się w niej od tamtej pory nie zmieniło. Ale wpis i wspomnienia są miłe.

Przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego funkcjonuje Rada ds. Produktów Tradycyjnych, których w Małopolsce wszak nie brakuje. Jej przewodniczący, Kazimierz Czekaj, stał się ostatnio ofiarą ataków pewnej rządzącej partii, której nazwy nie wymienię, bo występują w niej słowa odwołujące się do myśli i zasad zupełnie tej partii obcych. Partia postanowiła, że trzeba zrobić wszystko co tylko możliwe, by znany z promowania łąckiej śliwowicy, krakowskich obwarzanków, czy z pomysłu na sieć stoisk regionalnych na lotniskach w całej Polsce Kazimierz Czekaj został usunięty ze stanowiska za obrazę, jakiej się dopuścił w stosunku do pewnego od setek lat hodowanego w małopolskich domostwach ptaka.
Na Małopolskim Festiwalu Smaku Kazimierz Czekaj zaprezentował piękne bochny chleba w kształcie kaczek. Dotychczas eksponował na targach chleby w kształcie kościoła Mariackiego i smoka wawelskiego, teraz postanowił wystawić chleby w kształcie drobiu.
W najbliższych dniach zarząd województwa zajmie się tą bardzo kontrowersyjną i jednoznacznie obraźliwą zdaniem rzeczonej partii sprawą. Incydent na targach partia uważa za niedopuszczalny i nie chce, by Kazimierz Czekaj dłużej promował produkty regionalne.
Ładnych parę lat temu, gdy Dorota była w II klasie technikum ogrodniczego i jako uczennica dość dobra miała na lekcjach trochę więcej czasu dla siebie niż inni, narysowała piękną karykaturę swojego nauczyciela języka angielskiego. Karykatura ta do ubiegłego roku wisiała w mieszkaniu tego nauczyciela na ścianie, ale że już się mocno zniszczyła, pora ją zarchiwizować elektronicznie i umieścić w internecie. Dla potomnych, dla siebie na pamiątkę, a przede wszystkim dla działaczy rzeczonej partii. Jeśli naprawdę tak kochają swojego wodza, jeśli naprawdę chcą dać temu wyraz, niech postarają się wykazać tą odrobiną poczucia humoru i wezmą bochen chleba w kształcie kaczora i ozdobią sobie nim stół w kuchni. Jak zapewnia pan Kazimierz Czekaj, technologia wypieku pieczywa ozdobnego gwarantuje, że bochen z wierzchu długo będzie wyglądał świeżo.

1

Każda wizyta na Podkarpaciu to dla mnie źródło inspiracji i powód do szczęścia i dumy.
Na przykład podczas wizyty w jednym z sanockich liceów przekonałem się, że na Podkarpaciu dba się o higienę, a tamtejsza młodzież musi raz do roku zmienić obuwie. Brawo!

2015-11-21 15.23.29

Polska to złe miejsce dla uchodźców. Ale nie dlatego, że większość Polaków ogarnęła nacjonalistyczna histeria albo ulegli strachowi lub propagandzie.
Ta dziewczyna z Syrii uważa, że jej sześcioletnia siostrzyczka powinna teraz chodzić do szkoły.
No to nie w Polsce. Trzeba będzie jechać do któregoś ze 130 krajów świata, w których szkoła zaczyna się w wieku 6 lat lub wcześniej.

6

Serdecznie popieram Prawo i Sprawiedliwość oraz ruch Kukiz'15 w zamiarze likwidacji wszystkiego.
Należy zlikwidować nauczanie początkowe dla sześciolatków, by miliony dzieciaków z Wysp, które rozpoczęły naukę w czwartym lub piątym roku życia, sprowadziły do Polski swoich rodziców, zachęcone pokusą dwuletnich wakacji. W ten sposób ściągniemy wreszcie z obczyzny młodych - bardzo młodych - Polaków, których głupi rodzice wyjechali stąd za rządów Premiera Kaczyńskiego. A rodzice, na pocieszenie, dostaną od razu 85 funtów (500 złotych) na kieszonkowe dla każdego dziecka.
Należy zlikwidować gimnazja, bo skoro po latach zmagań z systemem coś wreszcie zafunkcjonowało i tak nam się udało, że inni chcą nas naśladować, to należy to wywrócić do góry nogami, zburzyć, wrócić do rozwiązań sprzed lat i zacząć naprawiać od nowa. Co będziemy marnować czas na tłumaczenie się z sukcesu, skoro można go zaprzepaścić.
System egzaminów zewnętrznych należy zlikwidować, bo pani nauczycielka z Zadupia Dolnego powinna mieć prawo dać piątkę miernemu uczniowi, który jest gorszy pod każdym możliwym względem od przeciętnego trójkowicza z dobrego liceum, skąd z okna poddasza widać Zamek Królewski w Warszawie, a jej ocena ma być brana pod uwagę do średniej przy rekrutacji na studia.
Należy zlikwidować matury zewnętrzne, bo przecież łapówki dla nauczycieli w klasach maturalnych i korepetytorów, którzy są w stanie zagwarantować miejsce na wymarzonym kierunku studiów, są znakomitym sposobem na poradzenie sobie z problemem żądań podwyżek w sektorach oświaty i szkolnictwa wyższego. Nie oszukujmy się: jak arkusze maturalne będą w całości składać się z zadań otwartych, to maturzyści będą się mogli popisać prawdziwą kreatywnością (a może nawet kreacjonizmem?), ale też prace ich będzie można ocenić w zupełnie dowolny sposób i wreszcie nikt się nie będzie mógł od niczego odwoływać. Zostaną tylko korepetycje i łapówki.
Należy porzucić system boloński, bo nasi studenci nie powinni dłużej jeździć na wymiany i staże do CERN-u i do setek europejskich uniwersytetów, tylko powinni mieć więcej czasu na studiowanie historii narodu polskiego tutaj, na polskiej ziemi.
Dzieci, a także dorosłych poczętych z in vitro należy pozabijać, chyba że zdecydują się wyjechać z Polski po wcześniejszym pozbawieniu ich obywatelstwa. Najlepiej, żeby wszyscy wyjechali gdzieś poza Unię Europejską, ponieważ wkrótce granice Polski zostaną rozszerzone na całą Unię, by wszyscy mogli zakosztować tego szczęścia i dobrobytu, jakie Polska jest w stanie zagwarantować swoim obywatelom, gdy zostanie uwolniona spod europejskiego jarzma.
Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku kalendarzowym ruszy demontaż dróg zbudowanych za rządów Platformy Obywatelskiej. Jeden poseł z mojego okręgu mówił nawet podczas kampanii na spotkaniach z wyborcami, że trzeba będzie rządzących rozliczyć z tych wszystkich autostrad, które są do niczego niepotrzebne zwykłemu szaremu człowiekowi, i że te pieniądze, które zmarnowano na ich budowę, należało rozdać rolnikom. U mnie w okolicy jest chodnik. Ludzie chodzą nim do sklepu, a tymczasem chodnik przy tak ruchliwej ulicy, na tak niebezpiecznym zakręcie, nie powinien w ogóle istnieć. Lepiej go rozebrać, to ludzie przestaną chodzić do sklepu, bo się już całkiem będą bać. Dzidek zamknie sklep i już niczego nie będzie. Będzie prawo i sprawiedliwość. Nie będzie niczego.