The road not taken

Dzisiaj trzymam kciuki za wybór Brytyjczyków. Głosy są tak podzielone, że bez względu na to, jaka decyzja zostanie podjęta w referendum, część społeczeństwa będzie rozczarowana. Chciałbym, żeby mieszkańcy Wysp zostali z nami, bo razem łatwiej jest naprawiać w Unii to, co wymaga naprawy. United we stand, divided we fall.
Póki co, można robić tylko tyle. Trzymać kciuki. I życzyć głosującym, by za kilka lat jak najmniej z nich tęskniło za podążaniem drogą, która dzisiaj nie zostanie wybrana.

DSC_0116

  • A dodajmy: choć zdania są podzielone, to podpierające je argumenty, wysuwane z obu stron, są na ogół tak bezdennie głupie, że aż się wstydzę mojej dawnej anglofilii.

    Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło: wniosek z ich debat jest ten, że absurdy w publicznych debatach nie są polską przypadłością, że nacja ćwiczona od wieków w szkołach w tej sztuce lepiej dba o wygląd talerza, ale serwuje tę samą śmierdzącą zupę z brukwi.

    • Racja. Kilka godzin słuchania moich ulubionych stacji radiowych z Londynu doprowadziło mnie do przebłogiej konstatacji, że nie tylko Polacy są idiotami i nie tylko polska polityka bywa na krępująco niskim poziomie.