Żarełko

Co semestr, najlepsza, najmądrzejsza, najbardziej zaangażowana grupa studentów, jaką mam, awansuje do pozycji, w której podlegają procesowi stałego dokarmiania na wszystkich zajęciach lektoratowych z języka angielskiego.

Chciałbym z przyjemnością poinformować, że na semestr letni 2019/2020, grupą taką zostaje grupa C2 z I roku informatyki stosowanej (grupy dziekańskie 11K1/11K2/11K3). Wygraliście w ostrej konkurencji z I rokiem pojazdów samochodowych (11S1/11S2/11S3) i nie bądźcie pewni, że Wasze owoce, warzywa, białka i węglowodany nie pójdą za pół roku do nich. Bo szala przechyliła się naprawdę w ostatniej chwili i niewielkim w sumie wahnięciem…

Zalogowani

Stary numer, a cieszy. Nie ma semestru, by coś takiego się nie stało. Starszy rok przychodzi na zajęcia w laboratorium komputerowym, a tu komputer niewylogowany, ba, przeglądarka otwarta, a w jej kartach otwarte portale społecznościowe, poczta i inne usługi kogoś z młodszego (przeważnie) roku, kto siedział tam chwilę temu.

I tak regularnie dostaję maile z adresów grupowych, w których – zazwyczaj – grupa prosi o jakieś dodatkowe testy, surowsze kryteria oceny, dodatkowe zadanie itp. Dzisiaj przeszedłem samego siebie, dostałem maila od studentów kierunku, którego w ogóle nie uczę.

To już nie pierwszy przypadek w tym roku, choć rok akademicki zaczął się dopiero dwa miesiące temu. Poprzedni przypadek był tak głośny, że dostałem od byłych studentów screeny i memy z moją konwersacją z innymi, tym razem faktycznie moimi studentami, którzy dostali lekcję od kolegów ze starszego roku. To bardzo miłe, że starsi studenci uczą młodszych podstaw bezpieczeństwa i prywatności. Jest to bardzo skuteczne.

Powiększenie maila z drugiego screenu:

Mówisz, masz, czyli o zakazanym wyrazie od Darka

Jedna z podstron tego blogu mówi o błędach w wymowie popełnianych przez informatyków i do gromadzenia zawartości tej strony zainspirowała mnie przygoda Mateusza, dzisiaj już inżyniera, którego koledzy z roku za moment będą bronić dyplomy magisterskie, z wyrazem Skype. Tylko że od tamtej pory wiele się zmieniło i dzisiaj ta lista rozrasta się nieustannie nie dlatego, że ja sam do niej dodaję kolejne wyrazy, ale dlatego, że byli (a bywa, że i obecni) studenci przysyłają mi sugestie, że czegoś na niej brakuje. Tak jak to ostatnio zrobił Darek.

Oczywiście, mówisz, masz. Treść podstrony została zaktualizowana. Interfejs Programowania Aplikacji, czyli API, to po angielsku Application Programming Interface. Pozwala on na komunikowanie się aplikacji między sobą i z systemem. Po polsku skrót wygląda tak przyjaźnie, że przyjęło się go czytać tak, jakby był wyrazem. Należy wiedzieć, że po angielsku skrót ten literuje się jako trzy oddzielne litery, nie należy więc mówić RP (tak by w brytyjskim angielskim wyglądał zapis tego, jak czytamy ten skrót po polsku), ale API, czyli [eɪ, piː, aɪ].

Oprócz listy rażących błędów w wymowie, jakie zdarza się popełniać informatykom, na blogu jest także lista wyrazów, których wymowa niepotrzebnie budzi w nich kontrowersje, oraz lista brzydkich wyrazów, których nie powinni używać. Jest też podstrona o błędach popełnianych przez matematyków i inżynierów w ogóle. A także o tym, czym inżynierowie niepotrzebnie się przejmują.

O wektorach

Po wielogodzinnej uczcie intelektualnej, w której ze zdumieniem słuchałem między innymi tego, jak młodsi ode mnie o ćwierć wieku informatycy rozmawiają o Dantem i jego „Boskiej komedii”, kilku najbardziej wytrwałych wyszło na poranny tramwaj i pokłócili się. Jeden z nich, Kamil, pisze do mnie: „Oni pojechali tramwajem w zły zwrot!!!”.

Komunikat wprawił mnie w chwilowe zdumienie, ale za moment nastąpił podziw i intelektualny zachwyt. No tak. Tramwaj linii 52, bez względu na to, czy jedzie na Osiedle Piastów, czy na Czerwone Maki, kierunek ma jeden. Jak wektor. Natomiast zwroty są zupełnie różne.

To był przykład tego rodzaju języka, jakiego informatycy używają bez przerwy. Oni są do bólu precyzyjni. Potocznie może się mówi, że tramwaj jedzie w kierunku takim czy innym. Ale tramwaj po obu stronach ulicy, na obu przystankach, jedzie w tym samym kierunku. Najwyżej zwrot dany skład ma inny. Elementarne pojęcia z dziedziny matematyki i fizyki.

Nie masz pojęcia, o co chodzi? Nie próbuj nawet iść i uczyć angielskiego młodych inżynierów. Polegniesz. Pozostań na planecie Dantego, chociaż ona tym informatykom też nie jest obca…

O wymowie SQL

Do wpisu o wymowie informatyków dodałem parę uwag o wymowie SQL. Prawdę mówiąc dziwię się, że dotąd nie ująłem wymowy tego skrótu na liście problematycznych w wymowie wyrazów, często rozmawiamy o tym ze studentami dyskutując o jednej ze stron w podręczniku Beaty Błaszczyk dla informatyków szlifujących swój angielski.

Wymowa SQL to jedna z bardziej kontrowersyjnych rzeczy w środowisku informatycznym. Większość autorytetów językowych każe ten skrót literować [es kju: el], a jednocześnie – zwłaszcza w kontekstach serwerowych i związanych z firmą Microsoft – profesjonaliści nadal mówią sequel [ˈsiː.kwəl]. Warto może wiedzieć, że SQL powstał w latach siedemdziesiątych XX wieku jako SEQUEL (Structured English Query Language), a później – wskutek konfliktu z brytyjską firmą produkującą dla lotnictwa – nazwa została zmieniona. Czyli – formalnie – powinniśmy literować. Ale jeśli chcemy zabłysnąć w środowisku zawodowym jako miłośnicy firmy stojącej za systemem Windows, albo jeśli chcemy podkreślić kontekst serwerowy, a nie programistyczny, to mówimy sequel. Natomiast absolutnie nie należy wymawiać SQL jak school. To ewidentny błąd.

Oprócz listy błędów w wymowie, robionych przez informatyków, na stronie jest także lista mitów dotyczących wymowy oraz lista brzydkich wyrazów. Są też analogiczne listy dla matematyków i inżynierów w ogóle.

egze (o angielskim informatyków)

Do mojej listy wyrazów zakazanych dodałem właśnie nieprawidłową wymowę .exe.

egze
Pliki wykonywalne systemu Windows z rozszerzeniem .exe po polsku zwykliśmy nazywać „egzekami”, albo przynajmniej „eksekami”. Ale po angielsku to tak nie działa. Po angielsku rozszerzenie .exe literujemy [i:, eks, i:], ewentualnie mówimy cały wyraz executable.

Oprócz listy błędów w wymowie, robionych przez informatyków, na stronie jest także lista mitów dotyczących wymowy oraz lista brzydkich wyrazów. Są też analogiczne listy dla matematyków i inżynierów w ogóle.

Seniors

Nasza wydziałowa stocznia zaczyna właśnie wodować kolejne statki, zaczynają się obrony prac inżynierskich studentów czwartego roku informatyki. Na bardzo szerokie wody wypłyną wkrótce jednostki naprawdę innowacyjne, wybitne, z których nasz politechniczny przemysł stoczniowy może być dumny. Jako anglista, z którym mieli lektorat, nie mam w tym dziele swojego wielkiego udziału, a jednak gotów jestem udzielić osobistej gwarancji na szczelność kadłuba każdego wypuszczanego w morza i oceany tegorocznego inżyniera.

Gdy kończyłem zajęcia z nimi na drugim roku, biurowca ze zdjęcia powyżej jeszcze nie było, wylewano dopiero pod niego fundamenty, co mogliśmy obserwować z wysokości naszego szóstego piętra. Serce mi pękało jak podczas rozstania z obecnymi sophomores, bo seniors byli pierwszym rokiem studentów, który – co teraz już stało się normą – podjął wyzwanie, by nauczyć mnie jak najwięcej i poszerzyć nieco moje ciasne horyzonty. Nie żeby starsi studenci niczego mnie nie nauczyli, ale od seniors nie trzeba tego było wyciągać na siłę, a niektórzy z nich czerpali wyraźną satysfakcję z łatania dziur mojej ignorancji albo wyprowadzania mnie z błędu.

Niektórym z nich zawdzięczam niezapomniane emocje, wzruszenia, doznania estetyczne. Z niektórymi zdarzyło mi się konstruktywnie i merytorycznie poróżnić, wiążę z nimi w pamięci przykłady zaufania i inspiracji. Studenci tacy, jak oni, przekonują mnie o tym, że praca wykładowcy akademickiego to wymarzone zajęcie, mistyczne obcowanie z ludźmi, którzy chcą się rozwijać i ciągną ciebie za sobą w ten ekscytujący skok na bungee, jakim jest stały rozwój, poszukiwanie nowych rozwiązań, rysowanie nowych schematów blokowych i debuggowanie zakamarków naszego umysłu.

Butelkę szampana rozbijam w burtę każdego okrętu, który wypłynie w najbliższych tygodniach w świat. Po pokładach części z nich powalczę z chorobą morską i innymi moimi słabościami na studiach drugiego stopnia (już się nie mogę doczekać, ci to dopiero znają mój „mały” język), ale wszystkim, bez względu na to, jakie mają plany po obronie, życzę, by nigdy nie dotarli do przystani, w której utkną na zawsze i pokryją się wodorostami. Już przerośliście mnie tak, jak budynek Podium przerósł nasze szóste piętro, rośnijcie dalej i pamiętajcie, że sky is the limit. Albo i nie jest.

Graduates

Na drugim stopniu studiów informatycznych część studentów zna mnie z pierwszego stopnia, a część to studenci z Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej, z Akademii Górniczo – Hutniczej albo z innych uczelni, którzy postanowili – z różnych względów – zdobyć dyplom magistra inżyniera na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej.

Doszedłem ostatnio do wniosku, że ci, którzy na studiach magisterskich spotykają się ze mną po raz drugi, znają nie tylko angielski, ale jeszcze jeden język obcy. Oni potrafią mówić po „małemu” i rozumieją, co Mały mówi. Kiedy coś mówię, oni rozumieją bez problemu. Ci z AGH, z Elektrycznego i po innych studiach inżynierskich, rozumieją opacznie albo wcale nie rozumieją.

Bywa, że ci znający mój „mały” język wykorzystują swoją przewagę okrutnie. Pod koniec semestru przyszedł do mnie niedawno jeden z tych nie znających mojej mowy studentów, bo „moje” ziomki, ci mający ze mną ten wspólny język, a przynajmniej rozumiejący, co mówię, wkręcili go tak okrutnie, że przeraził się, jakby był na pierwszym roku.

Okazuje się zatem, że z moimi studentami uczymy się dwóch języków obcych. Odkrywamy – w coraz większym stopniu razem – meandry języka angielskiego, ale przy okazji uczymy się też… najmniejszego języka świata. Nie żeby był z tego jakiś większy pożytek.

Wśród tegorocznych wkrótce magistrów inżynierów mój „mały” język najlepiej opanowali chyba Heniek, Maciej, Marcin, Michał i Paweł. Gratuluję i życzę równie wielkich sukcesów w poważniejszych dyscyplinach…

W Maku

Student młodszego roku chwali mi się, że jest przy kasie, bo pracował w Maku. Przyzwyczajony, że oni (informatycy) często już bardzo wcześnie znajdują dobrze płatną pracę w swoim zawodzie, zaczynam się zastanawiać, czy użył prawidłowej nazwy.

W chwili, gdy go prostuję i mówię mu, że chyba pracował w Apple, nie w Maku, zdaję sobie sprawę z tego, że miał na myśli McDonald’s. Ale już nie gryzę się w język, tylko dodaję, że pracy w Apple to w sumie mu nie życzę. To chyba nie jest szczyt marzeń i możliwości dla kogoś, kto studiuje informatykę.

Sophomores

W dniu, w którym Jakub ubrał się w swój strój galowy z okazji naszych ostatnich zajęć, nie wypada mi nie napisać o studentach trzeciego semestru informatyki stosowanej pierwszego stopnia. Spotkamy się jeszcze wprawdzie na egzaminie i przy odbiorze certyfikatów językowych, ale już nigdy nie wyciągnę kolorowych karteczek z zapisanymi na nich słówkami, jakich się nauczyłem w ostatnim tygodniu czytając książki, prasę, czy oglądając seriale i filmy na Netflixie, by przekonać się, że oni je wszystkie znają i potrafią po angielsku wyjaśnić ich znaczenie, podać mnóstwo synonimów i bywa, że powiedzieć coś zabawnego albo pouczającego o ich pochodzeniu.

Przyjrzałem się niedawno egzaminowi, jaki niespełna dekadę temu pisali studenci pierwszego stopnia na zakończenie lektoratu. Wśród nich było takie zadanie rozumienia tekstu słuchanego, w którym należało do nazw pomieszczeń w rodzinnym pensjonacie dopasować kolory, na które John i Mary, właściciele pensjonatu, mają je zamiar pomalować. Rozmowa między Johnem i Mary wyglądała mniej więcej tak:

-John, może pomalujemy naszą kuchnię na żółto?
-Tak, żółty to mój ulubiony kolor. Żółta kuchnia będzie jasna i radosna. Pomalujmy kuchnię na żółto.
-A jadalnię? Czy jadalnię pomalujemy na żółto?
-Nie, jadalnia powinna być zielona. Co sądzisz o zielonej jadalni? Czy zielona jadalnia będzie podobać się gościom?
-Tak, w zielonej jadalni nasi goście będą ze smakiem spożywać śniadania, obiady i kolacje, patrząc na zielone ściany.

Nie będę cytował innych części egzaminu sprzed lat, nie będę też pokazywał wszystkich zadań z egzaminu z tego roku, ale z tych naszych kolorowych karteczek, które zbierałem przez miniony rok, i z których studenci pierwszego roku zbudują najprawdopodobniej pomnik swoim starszym kolegom, zrobiłem im takie oto zadanie na 20 punktów do części Use of English. Choć to inne części egzaminu, różnica w poziomie jest bardzo wyraźna.

Complete these sentences with appropriate words (one word only). The first letter has been provided.

  1. There are no s_______________ attached in a friends with b______________ relationship.
  2. Aunt I________________ has not visited Emma this week and she is beginning to think she might be pregnant.
  3. Can you do me a s_______________, please? I don’t think I can manage without your help.
  4. Peter wanted to surprise his parents at the table by telling them about a good mark at school, but his brother totally stole his t________________ with the news of his engagement.
  5. After his wife’s death he really fell of the w_________________ and started drinking heavily.
  6. You have been cruising for b__________________ and I think you’d better stay out of trouble.
  7. I think the offer is no longer on the t_______________, the ship has very much s_______________.
  8. The boss decided to cut John some s_______________ at work, because he knew his child was seriously ill.
  9. She has her s_____________ legs, stage fright is no problem for her.
  10. No need to discuss those old time quarrels, it’s water under the b_______________ now.
  11. The agreement needs to be signed, can you give me your John H______________ here at the bottom of the page?
  12. He couldn’t understand the joke for a long time, but now the penny has finally d________________ for him.
  13. He left her in the l_______________ by abandoning her and not helping when she needed it most.
  14. I only got away by the skin of my t_______________, they almost caught me.
  15. There is not even an i_______________ of doubt in my predictions. I’m pretty sure of them.
  16. If you want to phone someone but you are out of balance, you can always make a c_______________ call.
  17. I’ve been really on the f______________ about it, I cannot make up my mind.
  18. It’s not a permanent fix, it’s just a k_______________ solution.

Jutro jeszcze zajęcia w trzech pozostałych grupach trzeciego semestru. Bardzo dużo Wam zawdzięczam. Nauczyłem się dzięki Wam chyba więcej angielskiego, niż przez całe studia filologiczne, w dodatku na nowo zaczęło mi to sprawiać niesamowitą radość. Nieco pocieszające, że Michał przyznał dzisiaj, że podczas nagrywania haseł do naszej bazy i kursu słownictwa z podręcznika Technical English 4 też się trochę nauczył.

Ostatnie zajęcia, a potem nie wiem sam. Rozpacz i tęsknota. Na szczęście te nasze kolorowe karteczki zaczęły odrobinę inspirować ziomków z pierwszego roku i zaczęli przynosić swoje odkrycia. Póki co, są takie trochę na siłę, nie zawsze życiowe, nie zawsze do końca trafne, ale jest jakaś nadzieja, że spróbują mi zapełnić chociaż odrobinę tej pustki, jaka mi po Was pozostanie.