Z przyjemnością odebrałem dzisiaj certyfikat ze szkolenia „10 grzechów głównych administratora sieci” od ekipy Sekurak.pl. To było naprawdę konkretne i wartościowe szkolenie – bez zbędnego lania wody, za to z dużą dawką typowych błędów i pułapek, w które adepci administrowania siecią często wpadają. Miło, gdy ktoś potrafi o tym opowiadać jednocześnie z humorem i prawdziwą głębią.

Przy okazji warto pochwalić Sekuraka za bardzo trafne tłumaczenie tytułu na angielski jako „10 Deadly Sins of a Network Administrator” – „grzechy główne” oddane dokładnie tak, jak powinno się to robić, a nie jakimś sztucznym „cardinal sins” czy „main sins”. Brawo za wyczucie. Widać, że Sekurak zna się nie tylko na kwestiach bezpieczeństwa IT, ale także na zagwozdkach tłumaczenia na język angielski i na… teologii. Komu jak komu, ale Sekurakowi warto zaufać.
A sam tytuł szkolenia wywołał u mnie uśmiech z powodu zbiegu okoliczności. Na blogu od lat mam przecież cykl wpisów o grzechach głównych – tych w wymowie informatyków, matematyków i inżynierów. I nagle pojawia się kurs w dokładnie tym samym klimacie, tylko tym razem o grzechach administratorów sieci. Świat czasem lubi takie sympatyczne koincydencje.
Skoro już przy Sekuraku jesteśmy – 20 maja startuje ich duże szkolenie CompTIA Network+. To nie jest kolejna sucha teoria. To 48 godzin zajęć + 4,5 godziny webinarów, dema i praktyczne przykłady. Kurs skupia się na tym, żeby naprawdę zrozumieć, jak sieć działa od środka: od podstaw, przez diagnozowanie problemów, monitorowanie, aż po realne bezpieczeństwo sieciowe (nie tylko te z suchej dokumentacji). Szczególnie warto docenić nacisk na zależności między różnymi usługami i na to, jak bardzo dzisiejsze systemy od nich zależą.
Jeśli ktoś chce solidnie uporządkować i pogłębić wiedzę o sieciach – warto zerknąć.
