Pod niektórymi kościołami w Nowej Hucie pojawiły się na chodnikach napisy, które żywcem przypominają te „Telewizja kłamie” ze stanu wojennego, odświeżone przez graficiarzy z VIII kadencji Sejmu w wersji „TVP kłamie” lub „TV Publiczna kłamie”.
Kościołowi z przykrością trzeba przyznać, że chociaż w latach osiemdziesiątych miał olbrzymi autorytet jako instytucja, która stanęła w obronie praw i wolności, współcześnie zagalopował się tak bardzo w ich zwalczaniu, w walce o dobra doczesne oraz w szerzeniu nienawiści, że nawet opamiętanie części hierarchów w ostatnich miesiącach nieprędko (o ile kiedykolwiek) zaowocuje przywróceniem dawnego autorytetu.
Kategoria: Kraków
Requiem inżyniera Mozarta
W imieniu studentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej, w szczególności studentów inżynierii wzornictwa przemysłowego oraz informatyki stosowanej, serdecznie zapraszam na koncert Krakowskiej Orkiestry „Ardente” i Akademickiego Chóru Politechniki Krakowskiej „CANTATA”, który odbędzie się w gotyckim kościele św. Katarzyny w Krakowie w najbliższą sobotę, 2 grudnia 2017.
W programie „Da nobis pacem, Domine” Felixa Mendelssohna-Bartholdiego oraz „Requiem d-moll KV 626” Wolfganga Amadeusa Mozarta. Zaproszenie zawdzięczam chyba głównie mojej miłości do Mozarta oraz temu, jak skutecznie komunikujemy się z częścią studentów na Snapie. Ale pokój to coś, czego nam wszystkim, nie tylko wykładowcom i studentom Politechniki Krakowskiej, także bardzo potrzeba.
Link do wydarzenia na FB znajdziecie tutaj. Wstęp wolny.
Urzekające
Zmieniamy się. Pamiętam, że w latach dziewięćdziesiątych na tak zwanym Zachodzie urzekało mnie to, że ludzie uśmiechają się do siebie i są mili nawet w stosunku do zupełnie obcych ludzi. Ale my też jesteśmy teraz inni niż przed laty.
Pomyślałem o tym, gdy przeczytałem na przystanku pod blokiem ten piękny komunikat zostawiony przez kogoś, kto sprząta chodnik i przystanek. Nie prosi, by nie śmiecić. Prosi, by śmiecić tak, by ułatwić mu pracę. Też mnie to urzekło.
Bezsenność w Proszowicach
Wczoraj pojechałem załatwić pewien doroczny ceremoniał ubezpieczeniowy w podkrakowskich Proszowicach.
Bywam tam rzadko, ale patent, który zobaczyłem w centrum miasteczka, wzruszył mnie i muszę się nim podzielić. Mieszkańcom Proszowic gratulujemy. Rozwiązali problem, który nurtuje ludzkość na całym globie. Brawo!

Szkieletor chudnie w oczach
Ikona Krakowa, Szkieletor, do niedawna wyglądał tak.
Ci z Was, którzy dawno nie byli na Lubomirskiego albo na Mogilskim albo w Krakowie w ogóle, mogą się zdziwić, ale Szkieletor wygląda obecnie tak (zupełnie inaczej, niż przez ostatnie dekady).

Aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądać za parę lat… Coraz chudszy, biedaczek…
Muzułmanie na Sobieskiego
Trolle prawej strony lubią się – w sposób dosyć powierzchowny – odwoływać do tradycji odsieczy wiedeńskiej i Jana III Sobieskiego, gdy nawołują do „obrony” Polski przed islamem. Kraków, jak to Kraków, potrafi zaskoczyć, a że jest to miasto, które kocham, muszę je po raz kolejny pochwalić.
Na zdjęciu powyżej po lewej stronie jest jedno z lepszych liceów Krakowa, znane ostatnio szerzej w Polsce z tego, że w tym właśnie liceum języka niemieckiego uczy(ła) żona głowy państwa. Po prawej stronie, na wprost wejścia do liceum, budynek, w którym znajduje się siedziba Centrum Muzułmańskiego w Krakowie.
Ironiczny uśmiech może pojawić się na twarzy, gdy człowiek sobie uzmysłowi, że szkoła po lewej to II Liceum Ogólnokształcące im. Jana Sobieskiego, a sama ulica to ulica Sobieskiego. I to tu właśnie, przy Sobieskiego 10, popularyzuje się w Krakowie język i kulturę arabską, a także kultywuje islam (choć pewnie to nie jedyne takie miejsce w mieście).
Bardziej otwarta Serenada
Z jednej strony jestem rozczarowany, bo okazuje się, że tajemnicze billboardy w Krakowie i okolicach nie są – jak się spodziewałem – kampanią społeczną przeciwstawiającą się ksenofobii, nacjonalizmowi i rządowej propagandzie, lecz przedsięwzięciem reklamowym o charakterze czysto komercyjnym.
Z drugiej strony, nowej krakowskiej galerii handlowej wypada pogratulować sloganu, który tak mnie zaintrygował. Wkrótce okaże się, co się za nim faktycznie kryje.

Kwantyfikatory Jacka
Zaczepiam Jacka na przystanku tramwajowym, bo wydaje mi się, że nie oddał mi książki. Wyjaśniamy sobie sprawę, przyjeżdża 52, wsiadam, a Jacek wsiada ze mną, bo wprawdzie czeka na 9, ale trasa przez kilka przystanków (do Cystersów) się pokrywa, a Jacek – jak się okazuje – też ma do mnie sprawę. Poza tym dziewiątki są stare, głośne i nie ma w nich klimatyzacji.
Zaczyna mi tłumaczyć, że nie będzie go na zajęciach, bo musi sobie uporządkować różne rzeczy w harmonogramie, pogodzić je, i podczas najbliższych zajęć ze mną musi iść do jakiegoś gościa, który wymaga, żeby do niego chodzić na zajęcia. I że umówi się z nim, że będzie chodził w innym terminie. A potem, mówi mi Jacek, musi jeszcze iść do drugiego gościa, który wymaga, żeby do niego nie chodzić na zajęcia, i z nim też coś uzgodnić.
Spoglądam na Jacka z lekką konsternacją, on sam się lekko przycina i zastanawia nad tym, co powiedział, a następnie obaj czujemy ulgę. No tak, gdyby Jacek naprawdę miał takie kłopoty z logiką, jakie na pierwszy rzut oka wynikały z tego przejęzyczenia, to nie ma szans, by mu się kompilowały programy, które skodzi. Dziekan w ubiegłym roku pozwolił Jackowi się przenieść z mechaniki i budowy maszyn na informatykę stosowaną, widocznie miał nadzieję, że w Jacku jest to coś, co sprawia, że może być informatykiem. Oby to się nie okazało pomyłką. Szkoda by było Jacka czasu…
Bardziej otwarci
Na mieście, ba, nawet na wsi, pojawiły się intrygujące billboardy.
Póki co, hashtag #bardziejotwarci jest w mediach społecznościowych prawie nieobecny. Nie wiem, kto finansuje te billboardy ani w jakim celu ta kampania została uruchomiona, ale pora chyba na następny krok. Tym bardziej, że grunt dla takiego przesłania chyba nie jest szczególnie podatny… Dzisiaj Polacy szczelnym kordonem różańcowym obstawili granice kraju i część z nich wprost mówiła, że to po to, by się zamykać przed napływem osób i wartości z zewnątrz.
Czekam z niecierpliwością na kolejne odsłony kampanii.





