Wycieczka przedszkolaków

Ruchliwy węzeł drogowy Stella-Sawickiego, Kraków. Dwupoziomowe skrzyżowanie, wydzielony przejazd dla tramwajów, po kilka pasów ruchu w każdym kierunku. Rozkosznie nieuporządkowana grupa około trzydziestu maluchów, poganiana przez trzy panie wychowawczynie, wchodzi na jezdnię na czerwonym świetle. Zdumieni kierowcy patrzą z niedowierzeniam, jak część dzieci na pasach, część gdzieś w pobliżu, niekoniecznie równolegle do tych pasów, przemieszcza się krokiem a to swawolnym, a to roztargnionym, a to frywolnie zaczepnym, w kierunku Osiedla II Pułku Lotniczego.
Po przejściu przez jezdnię następuje wyraźna reorganizacja szyku. Na środku skweru, w zacisznym, pełnym zieleni miejscu przy stole do tenisa stołowego i ławeczkach, dwie z pań nerwowo doprowadzają dzieci do porządku, ustawiają je w pary, liczą. Od razu przychodzi mi do głowy, że po ryzykownej przeprawie przez ulicę sprawdzają, ilu szkrabom udało się dotrzeć na drugą stronę, a ile poległo po drodze.
Ale nie, okazuje się, że tylko ja mam takie makabryczne wyobrażenia i jestem pesymistą. Dwie z pań po prostu ustawiają dzieci w pary, by trzecia z nich miała czas na zakup papierosów w kiosku.

Dziecięce barometry

Niesamowite, jak ciekawych rzeczy można się dowiedzieć od osób pracujących w przedszkolu lub szkole podstawowej. Otóż – uwaga – człowiek jest zwierzęciem i podobnie jak każde inne zwierzę ma instynkt łączący go nierozerwalnie z ekosystemem, w którym funkcjonuje. Jak bociany odlatują na zimę do ciepłych krajów, jak niedźwiedzie udają się na zimowy spoczynek, jak jaskółki nisko latają gdy zanosi się na deszcz, tak dzieci są nieznośne i wyjątkowo hałasują, gdy zanosi się na zmianę pogody. Po zachowaniu dzieci można rozpoznać, że zbliża się burza albo że szykuje się gwałtowna zmiana temperatury. Podobno nawet uczą o tym na studiach pedagogicznych!