Please me, do me

Jestem świeżo po egzaminie ustnym z języka angielskiego w pewnym liceum ogólnokształcącym, gdzie jako przewodniczący zespołu egzaminującego usłyszałem od maturzystki: „Please me, do me…”.
I naszła mnie refleksja. Zastanawiam się, czy to właściwie w porządku, że zdająca ma zaliczony egzamin, na którym składa egzaminującemu tego rodzaju propozycje?
Przecież albo zrobiła to nieświadomie, czyli nie ma pojęcia, co wygaduje w obcym języku, albo była to propozycja korupcyjna. Kusząca, a jednak niedopuszczalna.

  • Jeśli po trzykropku nastąpiło „a favour”, to przynajmniej była grzeczna.

    Lurker pozdrawia

  • Anonymous

    Mówi się że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby 🙂 ja bym brał to co oferuje